Niektóre polskie portale publikują informacje sugerujące, że Citroën ELO ma trafić do produkcji. To nieprawda. Marka zapowiada jedynie o wykorzystaniu części pomysłów z futurystycznego konceptu w przyszłych samochodach.
Citroën ELO to samochód koncepcyjny, pewnego rodzaju laboratorium pomysłów, a nie jako zapowiedź gotowego modelu, który w takiej formie pojedzie do salonów. ELO rzeczywiście pokazuje bardzo ciekawy i bardzo citroënowy kierunek: kompaktowe nadwozie o długości 4,10 m, sześć miejsc, modułowe wnętrze, elektryczną architekturę, dużo przeszklenia i układ MPV. Xavier Chardon, szef marki, potwierdził jednie, że ELO może być inspiracją dla przyszłości powrotu do segmentu. W rzeczywistości Citroën pracuje nad następca C4 Picasso, być może w nieco mniejszej formie niż oryginał.
Wbrew temu co piszą niektóre polskie media, ELO nie pojawi się na drodze nigdy a ograniczenia są oczywiste: centralna pozycja kierowcy, nietypowa architektura, radykalne rozwiązania nadwozia, kamery zamiast klasycznych lusterek i masa innych rozwiązań, które nie nadają się do seryjnej produkcji.
Co wiemy nieoficjalnie wprost od producenta? Tylko i aż tyle, że C4 Picasso może powrócić w takiej czy innej formie. Co nas bardzo cieszy, bo z jednej strony był to bardzo udany model (ostatnie egzemplarze rozchodziły się w Polsce dosłownie jak świeże bułeczki), z drugiej zaś ile można produkować SUVy. Zresztą mnie tylko Stellantis myśli o powrocie do bryły MPV w nowej formie. Sprzyja temu napęd elektryczny, co pozwala przesunąć przedział pasażerski do przodu i zwiększyć jego rozmiary bez zwiększania długości auta.
Czekamy na pierwsze jaskółki tego trendu w produkcji. Być może coś zobaczymy już w Paryżu.







