Czy Renault Scenic E-Tech to dobry towarzysz codziennych podróży? Pan Szymon użytkuje samochód od dwóch lat i pokonał elektrycznym SUV-em już ponad 90 tys. km. Jakie są największe zalety, wady modelu i czy warto wybrać elektryka, gdy nie mamy własnego źródła ładowania?
Samochody elektryczne wybierają zazwyczaj osoby, które posiadają możliwość ładowania akumulatora w miejscu zamieszkania, ale jak pokazuje przykład pana Szymona wcale nie jest to koniecznością. Z powodzeniem można jeździć elektrykiem na co dzień korzystając wyłącznie z publicznych stacji ładowania. Przed dwoma laty, nasz czytelnik zdecydował się na wybór Renault Scenic E-Tech w wersji Iconic. Pojazd został wyposażony w silnik o mocy 220 KM oraz akumulator Long Range o pojemności użytkowej 87 kWh.
Nie była to nowa przygoda ani z Renault, ani z samochodem elektrycznym. Przez 2,5 roku przed zakupem Scenica pan Szymon jeździł Renault Talismanami i Kadjarem a kilka lat wcześniej modelem Zoe. Poczytajcie opinię właściciela.
Jakie są największe zalety i wady Scenica E-Tech po 90 tys. km?
Po ponad 90 tysiącach kilometrów trudno mi wskazać istotne wady samego samochodu. Jeśli miałbym wymienić jedną rzecz, której naprawdę mi brakuje, byłoby to koło zapasowe. W ciągu dwóch lat dwukrotnie znalazłem się w sytuacji, w której jego obecność znacznie ułatwiłaby mi życie.
Pewnym utrudnieniem jest również sposób ładowania samochodu. Mieszkam w bloku i nie mam możliwości ładowania auta w domu, dlatego jestem całkowicie uzależniony od infrastruktury publicznej. Bywa to uciążliwe, szczególnie kiedy trzeba dostosować codzienne plany do dostępności ładowarek. Nie uważam jednak, żeby brak własnego punktu ładowania przekreślał sens użytkowania samochodu elektrycznego. Sam jestem przykładem, że można w ten sposób przejechać ponad 90 tysięcy kilometrów w dwa lata.
Ogólne wrażenia są mocno na plus, wygoda, nagłośnienie, komfort podróżowania. To, co mogłoby się zmienić to czas ładowania. Aby uzupełnić akumulator od 0 100% potrzeba 1 godziny o ile mamy do dyspozycji szybką ładowarkę.
Czy dzisiaj ponownie wybrałby Pan samochód elektryczny?
Zdecydowanie tak! Scenic był dla mnie pewnego rodzaju eksperymentem. Kiedy zacząłem nim jeździć, sprzedałem swojego spalinowego Golfa, co oznaczało, że zostałem wyłącznie z elektrycznym samochodem do codziennego użytku. Bez spalinowego auta w rezerwie i bez własnej ładowarki pod domem.
Czy ponownie wybrałbym Scenica? Jak najbardziej mógłbym! To samochód, którym po prostu świetnie się jeździ. Jest wygodny, komfortowy i doskonale sprawdza się nie tylko na co dzień, ale również w dalekich podróżach. Kilkukrotnie pokonywałem nim trasy liczące 2000 kilometrów i więcej, a samochód nigdy mnie nie zawiódł.
Po dwóch latach i ponad 90 tysiącach kilometrów nie mam żadnych wątpliwości, że samochód elektryczny może być jedynym autem w gospodarstwie domowym, nawet bez możliwości ładowania go we własnym garażu.
Co powiedziałby Pan osobom, które rozważają zakup takiego samochodu?
Przede wszystkim, że samochód elektryczny może się opłacać, i to bardzo! Oczywiście nie w każdym przypadku. Moim zdaniem największy sens ekonomiczny ma dla osób, które mają dostęp do taniej energii elektrycznej lub pokonują duże przebiegi, a najlepiej, gdy oba te warunki występują jednocześnie.
W moim przypadku kalkulacja była dość prosta. Cena Scenica wynosiła około 229 tys. zł, podczas gdy porównywalnie wyposażony spalinowy Renault Austral kosztował około 180 tys. zł. Udało nam się jednak skorzystać z dofinansowania w wysokości 40 tys. zł, dzięki czemu rzeczywista różnica w cenie zakupu zmniejszyła się do zaledwie 9 tys. zł.
To pokazuje, jak istotne jest porównywanie całkowitych kosztów użytkowania, a nie wyłącznie cen katalogowych. Elektryk nie musi być droższą alternatywą, szczególnie jeśli uwzględnimy dostępne dopłaty, przebieg i koszty energii.
Czy w trakcie eksploatacji wystąpiły jakieś naprawy, awarie lub nietypowe przygody?
Mój Scenic pochodzi z pierwszej serii produkcyjnej i nie ma co ukrywać, że zaliczył kilka dodatkowych wizyt w serwisie. A to odkleiła się chromowana listwa, a to konieczna była aktualizacja oprogramowania. Na szczęście były to drobne usterki, które zazwyczaj usuwano w ramach gwarancji, przy okazji planowych przeglądów.
Ze względu na intensywną eksploatację i duże przebiegi, po zaledwie dwóch latach mam już do wykonania trzeci przegląd serwisowy. Największym problemem okazał się jednak wspomniany wcześniej brak koła zapasowego. W ciągu tych dwóch lat Scenic dwukrotnie kończył podróż na lawecie z powodu uszkodzonej opony. W obu przypadkach posiadanie zwykłego koła zapasowego pozwoliłoby mi kontynuować jazdę bez większych komplikacji.
Co ciekawe, mimo tych przygód samochód nigdy nie unieruchomił mnie z powodu awarii napędu elektrycznego czy akumulatora. Z perspektywy ponad 90 tysięcy kilometrów oceniam jego niezawodność bardzo pozytywnie.
Co najbardziej docenia Pan w tym samochodzie najbardziej?
Najbardziej doceniam to, że Scenic pozwala mi korzystać z elektromobilności bez większych kompromisów. Po prostu wsiadam i jadę, niezależnie od tego, czy mam do pokonania 20, 300 czy 1000 kilometrów.
Przede wszystkim uwielbiam komfort jazdy. Cisza, płynność napędu, wygodne fotele i bardzo dobre wyciszenie sprawiają, że nawet po kilku godzinach za kierownicą podróżowanie jest przyjemnością. Co ważne, nie muszę jeździć przesadnie wolno ani podporządkowywać całego dnia samochodowi. Na autostradzie normalnie korzystam z prędkości 130–140 km/h, a ładowanie staram się łączyć z przerwami, które i tak zrobiłbym podczas dłuższej podróży.
Drugą rzeczą jest technologia. Bardzo lubię system multimedialny oparty na Google, funkcjonalność asystentów jazdy oraz bogate wyposażenie wersji Iconic. Doceniam też ładowarkę AC o mocy 22 kW, która daje większą elastyczność przy korzystaniu z publicznych stacji ładowania. Warto dodać, że system ten działa automatycznie i sam podpowiada stacje ładowania po trasie i automatycznie przygotowuje baterię do ładowania.
Trzecia kwestia to trwałość. Po ponad 90 tysiącach kilometrów akumulator zachował 95,73% kondycji według pomiaru SOH. Samochód nadal zapewnia mi bardzo dobrą użyteczność, a napęd elektryczny nie sprawił żadnego problemu.
I chyba właśnie to jest największą zaletą Scenica, po dwóch latach nie traktuję go już jako samochodu elektrycznego, do którego trzeba się dostosowywać. Traktuję go po prostu jako bardzo dobry samochód, którym naprawdę lubię jeździć.
Bardzo dziękujemy!
Zobacz także:
- Nowy Renault Scenic E-Tech przechodzi zmiany. Większy zasięg i nowe funkcje
- Przejechał prawie 10.000 km Renault Scenikiem E-Tech i jest zachwycony. Najlepszy rodzinny elektryk?











