17 stycznia 1935 roku André Citroën siedział przy stole z najbliższą rodziną. Stracił kontrolę nad przedsiębiorstwem noszącym jego nazwisko, był poważnie chory i miał świadomość, że Michelin przejmuje dzieło jego życia. Podczas kolacji mówił jednak o przyszłości: samochodzie elektrycznym, Ettore Bugattim, Adolphie Kégresse i nowej firmie, którą zamierzał stworzyć od podstaw.
Poniższy fragment pochodzi z książki „La Conjuration de Javel” autorstwa Bernarda Citroëna. Rozdział nosi tytuł „Le dernier dîner de famille”, czyli „Ostatnia rodzinna kolacja”. Książka ukazała się we Francji w 1996 roku, ponad sześć dekad po przedstawionych wydarzeniach. Bernard Citroën opisuje wieczór 17 stycznia 1935 roku. Kilka tygodni wcześniej, 21 grudnia 1934 roku, przedsiębiorstwo jego ojca znalazło się w postępowaniu likwidacyjnym. Michelin, największy wierzyciel producenta samochodów, przejmował kontrolę nad spółką. Tekst jest relacją syna i literacką rekonstrukcją rodzinnej rozmowy.
Ostatnia rodzinna kolacja André Citroëna
— Moja droga rodzino, ta kolacja w pięcioro ma dla mnie większe znaczenie niż bankiet na 6000 osób, którym piętnaście miesięcy temu zainaugurowałem nową fabrykę w Javel. Czternaście lat nieprzerwanych wysiłków i kolejnych spektakularnych osiągnięć doprowadziło do stworzenia rewolucyjnego modelu, triumfu Traction Avant i… ruiny jego twórcy.
— Dzisiaj, 17 stycznia, w dzień świętego Antoniego, straciłem wszystko! Nie posiadam już ani jednej akcji spółki akcyjnej André Citroën. Zakłady Michelin zdobyły większość udziałów w moim przedsiębiorstwie i sprawują nad nim kontrolę — mniej więcej legalnie.
— Premier Francji, większy wzrostem niż inteligencją i sercem, pozwolił mi upaść z całkowitą obojętnością. Nic nie zdołało go poruszyć: ani łzy prezydenta Republiki, ani interwencja jego poprzednika, który bezskutecznie przybył z Tournefeuille.
— Otrzymałem w ubiegłym roku zaledwie jeden wyraz uznania dla mojego dzieła. Nie pochodziło z Francji, ponieważ nikt nie jest prorokiem we własnym kraju, a już szczególnie w naszym. Był to telegram, który w październiku 1934 roku admirał Richard Byrd wysłał mi z wysuniętej bazy Little America. Zanim przekażę go Bernardowi, odczytam wam jego część:
„Proszę ponownie przyjąć moje najserdeczniejsze podziękowania za dwa ciągniki gąsienicowe Citroëna, które tak hojnie przekazał pan na potrzeby drugiej wyprawy prowadzonej przeze mnie na biegun południowy.
Z przyjemnością informuję, że ciągniki pozwoliły nam pokonać niewyobrażalne trudności podczas wyładunku po przybyciu w okolice Little America. Pokrywa lodowa, przy której cumowały statki, od czasu do czasu nagle pękała. Ogromne bloki lodu, mające od 100 metrów do kilometra długości oraz od 20 do 30 metrów grubości, odłamywały się i z piekielnym hukiem wpadały do lodowatej wody. Groziło to porwaniem całego wyposażenia i wywróceniem przeciążonych statków.
W tak krytycznych warunkach pojazdy gąsienicowe Citroëna pozwoliły wyładować i przenieść w bezpieczne miejsce ogromną ilość sprzętu potrzebnego do przezimowania oraz prowadzenia prac naukowych przez 56 ludzi w sztucznym mieście wyznaczającym najdalszy przyczółek cywilizacji.
Po zakończeniu wyładunku musieliśmy rozwiązać kolejny problem: szybko przetransportować sprzęt z pokrywy lodowej do specjalnie przygotowanych składów w Little America. Także wtedy pojazdy Citroëna umożliwiły wykonanie transportu w najkrótszym czasie i z największą skutecznością. Wygraliśmy dzięki temu prawdziwy wyścig z nadchodzącą nocą polarną.
Po czterech miesiącach spędzonych pod grubą warstwą stwardniałego śniegu pojazdy Citroëna pozwoliły mojemu zastępcy, doktorowi Thomasowi Poulterowi, oraz dwóm członkom wyprawy dotrzeć do mnie w środku nocy polarnej. Dokonali tego mimo skrajnie niskich temperatur i niewyobrażalnych trudności terenowych, docierając do wysuniętej bazy, w której zimowałem samotnie…
Członkowie mojej wyprawy i ja składamy hołd geniuszowi Francji, ucieleśnionemu w znakomitych ciągnikach Citroëna, które pozwoliły nam dotychczas osiągnąć zamierzony cel.
Liczymy na kolejne osiągnięcia pańskich pojazdów w ciągu najbliższych dwóch lub trzech miesięcy, kiedy będziemy prowadzić prace kartograficzne i pomiary wysokościowe na ogromnym, nieznanym terytorium.
Proszę przyjąć wyrazy mojego najwyższego szacunku i podziwu oraz szczere życzenia dalszych sukcesów.
Admirał Richard E. Byrd”.
— Nie muszę wam mówić, że największe znaczenie ma dla mnie przyszłość mojego dawnego przedsiębiorstwa oraz wszystkich ludzi, którzy z niego żyją. Ta przyszłość jest zapewniona. Traction Avant wyprzedził modele wszystkich pozostałych marek o dwadzieścia lat.
— Spółka André Citroën wejdzie teraz w nowy okres: oszczędności, administracji, przeciętności i nudy. Będzie dalej zarabiała pieniądze.
Mój ojciec uśmiechnął się, wypił łyk wody i mówił dalej:
— To, co właśnie powiedziałem, było zaledwie wstępem. Choć może się to wydawać paradoksalne, mówiłem wyłącznie o przeszłości. Sensacyjny charakter i nowatorstwo Traction Avant nie powinny przesłaniać faktu, że silnik spalinowy pochodzi z ubiegłego stulecia.
— Jaka jest jego sprawność? Opłakana. Jakie postępy poczynił przez pięćdziesiąt lat? Prawie żadne. Korbowody są zmęczone, zawory straciły oddech, a tłoki są bez tchu.
— Dlatego, gdy tylko pozwoli mi na to zdrowie, czyli pod koniec zimy, zacznę od zera. Ściślej mówiąc, uruchomię nowe przedsięwzięcie z dwoma wspólnikami, których nazwiska znacie: Ettore Bugattim i Adolphe Kégresse.
— Pierwszy jest wynalazcą, a właściwie genialnym majsterkowiczem i konstruktorem samochodów wyścigowych, pozbawionym talentu organizacyjnego. To bez znaczenia, ponieważ ten obszar zachowam dla siebie.
— Podczas salonu samochodowego w 1931 roku Bugatti zaprezentował mały samochód elektryczny, którego osiągi nadal pozostawiają wiele do życzenia. Akumulatory są ciężkie i zajmują dużo miejsca, prędkość nie dochodzi do 30 km/h, a zasięg jest śmiesznie mały. Gdyby zaszła taka potrzeba, Bugatti odda do naszej dyspozycji swoją fabrykę w Alzacji.
— Drugim wspólnikiem będzie Adolphe Kégresse, twórca pojazdów półgąsienicowych. Jest wybitnym mechanikiem, specjalistą od układów przeniesienia napędu, przekładni zębatych i wałów Kardana. W razie potrzeby pomocy technicznej udzieli nam mój stary przyjaciel Gabriel Voisin.
— Na koniec zostawiłem dyrektora generalnego, który będzie mnie wspierał w rozwijaniu przedsiębiorstwa. Kim jest? To młody, wysoki i niezwykły człowiek, prawdziwa siła natury. Jeden z moich dyrektorów wie, kogo mam na myśli. Ten człowiek dałby się za mnie zabić! Jutro powiem wam więcej.
— Żaden z moich przyszłych wspólników nie uczestniczy w tej kolacji z następujących powodów. Adolphe Kégresse podróżuje po Europie Środkowej, gdzie wzbudził zainteresowanie jeden z jego patentów.
— Człowieka od foie gras, Ettore Bugattiego, nie zaprosiłem, moje drogie dzieci, ponieważ jego tusza oraz pulchne, różowe policzki, kontrastujące z moją bladą i wychudzoną twarzą, wywołałyby u waszej matki potok łez. A cóż za potop by nastąpił, gdyby wróciła godzinę wcześniej!
— Jak podczas każdego bankietu pozostaje mi wznieść kieliszek. Po raz pierwszy za zdrowie spółki André Citroën i jej nowych władz. Po raz drugi za zdrowie nowej spółki Citroën–Bugatti–Kégresse oraz jej dyrektora generalnego.
Firma, która nigdy nie powstała
Zapowiadane podczas kolacji przedsiębiorstwo Citroën–Bugatti–Kégresse nie rozpoczęło działalności. Nie ma dowodów na jego formalne zarejestrowanie, zawarcie umowy między przyszłymi wspólnikami ani uruchomienie wspólnego programu konstrukcyjnego. André Citroën, mimo przejęcia swojej firmy, nadal myślał o powrocie do przemysłu. Interesował go napęd elektryczny, krytycznie oceniał sprawność ówczesnych silników spalinowych i zamierzał połączyć własne zdolności organizacyjne z talentem konstrukcyjnym Bugattiego oraz wiedzą Kégresse’a w dziedzinie układów przeniesienia napędu. Niestety jego stan zdrowia szybko się pogarszał. Citroën zmarł 3 lipca 1935 roku w wieku 57 lat. Michelin zachował kontrolę nad przedsiębiorstwem, uporządkował jego finanse i kontynuował produkcję Traction Avant. Model pozostał w ofercie do 1957 roku i stał się jednym z najważniejszych samochodów w historii francuskiej motoryzacji. Nowy elektryczny Citroën nigdy nie powstał.
Gdyby nie choroba świat motoryzacji mógłby wyglądać zupełnie inaczej!
Źródło: Bernard Citroën, „La Conjuration de Javel”, Nouvelles Éditions Latines. Przekład redakcyjny z języka francuskiego.






