Test: Renault Megane III 1.5 dCi długodystanowy zawodnik z oszczędnym silnikiem

539
UDOSTĘPNIEŃ
1.8k
ODSŁON

Zobacz również

Renault Megane 1.5 dCi przetestowaliśmy na dystansie 4 tysięcy kilometrów w upalnej i niezwykłej dla nas Australii. Test prowadziliśmy w listopadzie, gdy w tym kraju jest wiosna, a więc pora odpowiednia i na zwiedzanie i na to, by sprawdzić samochód na długich trasach. W nasze ręce trafiła australijska wersja GT Line, wyposażona w silnik 1.5 dCi o mocy 110 KM i automatyczną skrzynię biegów EDC. Było to kombi, a więc idealne rozwiązanie na wakacyjne, długie podróże, dzięki dużemu bagażnikowi. W ciągu niecałych dwóch tygodni przejechaliśmy nią ponad 4 tysiące kilometrów, podróżując po zachodniej Australii, od Albany aż po park Kalbari. Samochód dobrze zniósł trasę, skrajne australijskie temperatury a nawet jazdę po pustyniach, plażach i australijskim odludziu, czyli outbacku.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-93

Test zaczął się w Perth. Tam, po ponad 20 godzinach podróży z Europy, w nowoczesnym i przestronnym salonie Renault Melville Auto otrzymaliśmy pachnący nowością samochód testowy. Dlaczego właśnie Renault Megane 1.5 dCi? Przede wszystkim z powodu ekonomii – producent obiecuje bardzo niskie spalanie. Żeby potwierdzić – lub zaprzeczyć – temu co mówi Renault, wyposażyliśmy samochód w urządzenie monitorujące na bieżąco parametry pracy samochodu, silnika, w tym oczywiście zużycie paliwa.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-258

Próbkę możliwości tego systemu mogliście już przeczytać wcześniej, w materiale dotyczącym spalania Megane, opublikowanym przez Krzyśka. Teraz, po 4 tysiącach kilometrów wiemy, że auto jest wygodne, dobre do długich podróży a ekonomia to jeden z najważniejszych argumentów by je kupić. Ale o tym za moment.

Megane na tropach kangurów – zobacz nasz film z testów w Australii:

Renault znane jest z wysokiej dbałości o bezpieczeństwo w swoich samochodach. Solidna i przemyślana konstrukcja nadwozia wspomagana jest przez systemy aktywne. W Megane zamontowano dwie poduszki powietrzne z przodu, dwie poduszki odpowiednio po bokach kierowcy i pasażera, przednie i tylne kurtyny powietrzne, ABS, system elektronicznej stabilizacji trakcji i poślizgu oraz asystenta hamowania awaryjnego. Do tego asystent przekroczenia pasa ruchu i automatyczne światła oraz kamera cofania.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-8

GT Line Premium to bardzo specyficzna, wysoka wersja wyposażenia. Dwukolorowa skórzana tapicerka, sportowe zegary Renault Sport, dwukolorowe obszycie kierownicy, trochę jakby kubełkowe fotele, szare pasy bezpieczeństwa, nawigacja uwzględniająca bieżącą sytuację na drogach, dwustrefowa automatyczna klimatyzacja dwustrefowa, czujniki parkowania z przodu i z tyłu, elektryczne szyby i lusterka i oczywiście system bezkluczykowy. Nasz samochód testowy miał jeszcze przeszklony dach, z przodu otwierany i wspomaganie ruszania pod górę. Sportowy charakter samochodu podkreślały też piękne aluminiowe felgi oraz niskoprofilowe opony 205/50 R17, chociaż do pełni szczęścia trochę brakowało mi tu czerwonego lakieru na zaciskach hamulców. Miłym akcentem w środku jest wyświetlanie napisu GT Line po wejściu do samochodu. Ważna i przydatna w australijskich temperaturach rzecz to perforowana wentylowana tapicerka skórzana. Do tego przednie fotele są… podgrzewane. Nawet w Australii może się to przydać, bo trafiliśmy na dwa dni bardzo chłodne – między 9 a 13 stopni. Na koniec jest też ESM, czyli system odzyskiwania energii podczas hamowania stosowany w Renault. System działa tylko na zasadzie zmiany produkcji prądu przez alternator. Podczas przyspieszania alternator jest rozłączany a przy hamowaniu silnikiem maksymalnie obciążany i ładuje akumulator.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-32

Poza tymi dodatkami i akcentami kolorystycznymi wnętrze, z jednym wyjątkiem, znamy już doskonale z innych modeli Renault Megane a odnajdziemy tu też nawiązania do stylistyki Laguny. A tym wyjątkiem jest oczywiście kierownica, zlokalizowana po prawej stronie samochodu. Australia, podobnie jak Nowa Zelandia, Anglia czy Irlandia to kraj, w którym kierowca się po przeciwnej stronie niż w Polsce. Po zeszłorocznych jazdach Citroenem C4 Aircross w Nowej Zelandii nie był to oczywiście dla nas żaden problem, ale pierwszy kilka kilometrów trzeba było się przestawiać na nieco inny sposób poruszania się po ulicach. Wszystko jest odwrotnie. Przy takim ustawieniu kierownicy biegami steruje się rzecz jasna lewą ręką, co bardzo ułatwia automatyczna skrzynia biegów.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-64

Pierwsze co zwraca uwagę po wyruszeniu na australijskie ulice, a w tym przypadku było to dość spore miasto jakim jest Perth, to płynność poruszania się. Płynność ogólnie całego ruchu ulicznego. Generalnie w australijskim mieście nie jeździ się zbyt szybko, od 40 kilometrów na godzinę w dzielnicach mieszkaniowych po 110 (z małymi wyjątkami – ciężarówki i kilka rodzajów aut musi jechać 100) na trasach przelotowych, ale praktycznie wszyscy jadą z tą samą prędkością. Nawet spore ciężarówki poruszają się bardzo dynamicznie co znakomicie upłynnia ruch. Jednak z powodu niskich limitów prędkości nie ma gdzie wykorzystać ogromnych niekiedy silników, zamontowanych w tak lubianych przez Australijczyków SUVach.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-119

Renault Megane czuje się w takich warunkach jak ryba w wodzie. Nasz testowy samochód, nawet mocno obciążony, poruszał się zwinnie i dynamicznie. Co prawda dane techniczne producenta nie obiecują sportowych wrażeń (11,7 sekund do setki), ale w żadnym momencie nie mieliśmy wrażenia, że brakuje mocy (nawet przy mocno obciążonym bagażami i pasażerami samochodzie). Wręcz przeciwnie, ten silnik i ta skrzynia biegów doskonale ze sobą współpracują. Zresztą gdyby ktoś chciał mocniejszych wrażeń, to może zamówić sobie Megane GT 220 Premium, z dwulitrowym silnikiem benzynowym turbo o mocy 220 KM i 340 Nm momentu. Wtedy do setki będzie miał tylko 7,5 sekundy.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-151

Skrzynia EDC działa bardzo płynnie, nie ma tu żadnych szarpnięć a zmiana biegów jest w zasadzie nieodczuwalna w środku. Lepiej pracują tylko skrzynie bezstopniowe. Szybkość zmiany biegów również zasługuje na pochwałę. Podobnie głośność pracy samej skrzyni – jest bardzo cicho. Producent
pisał o swojej skrzyni EDC
„Dostępna wyłącznie z silnikiem wysokoprężnym 1.5 dCi 110 FAP stanowi przełomowe rozwiązanie, łącząc komfort obsługi typowy dla skrzyni automatycznej z niskim zużyciem paliwa i szybkością reakcji skrzyni mechanicznej.” Teraz możemy te słowa w pełni potwierdzić.

Film – jak działa skrzynia EDC?

Mając do przejechania kilka tysięcy kilometrów można już odczuć wszystkie zalety i wady stanowiska pracy (a może wypoczynku) kierowcy. Na pochwałę zasługuje na pewno fotel – jest wygodny a wentylowana tapicerka sprawia, że podróżujący Megane nie pocą się nawet przy dużym nasłonecznieniu – skóra ma gdzie oddychać. Nie ma problemu z zajęciem wygodnej pozycji, regulacja kierownicy w pionie i poziomie bardzo to ułatwia, podobnie jak regulacja fotela na wysokość oraz regulacja podparcia lędźwiowego. Dobrze, albo wyjątkowo wręcz dobrze działa system klimatyzacji. Jest on zupełnie inaczej ustawiony niż europejski, momentami w Australii panują ponad 40 stopniowe upały (40 oczywiście w cieniu). W czasie naszej podróży najwyższa zanotowana temperatura wyniosła 36 stopni w cieniu i nawet wtedy klimatyzacja radziła sobie doskonale ze schłodzeniem auta, które wyposażone było przecież w dwa spore okna dachowe, a więc potencjalne miejsca dodatkowego przedostawania się ciepła do wnętrza.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-146

Za to dłuższą chwilę szukałem gniazda ODB2, do którego musiałem wpiąć nasze urządzenie, rejestrujące parametry jazdy i położenie. I szczerze mówiąc, gdyby nie internet, to pewnie bym nie wpadł na to, że można to gniazdo ulokować w tunelu środkowym, pod dość trudno zdejmowalną klapką ;-)

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-57

Najdłuższy odcinek, jaki udało nam się przejechać jednego dnia, to blisko 1000 kilometrów, z parku Kalbarri do zatoki Monkey Mia i z powrotem. Nawet tak intensywna podróż okazała się wygodna. Sterowanie systemami Megane jest bowiem bardzo proste, intuicyjne. Podstawową funkcją, z której korzystaliśmy w podróży była oczywiście nawigacja fabryczna. Operowanie ekranem (można dotykowo, można czymś w rodzaju małego dżojstika umieszczonego na tunelu środkowym) sprowadza się do wyboru funkcji z czytelnych ikon, wprowadzenia adresu i zatwierdzenia podróży. Wokół manipulatora są jeszcze przyciski z dostępem do najważniejszych funkcji i po kilku próbach można to wszystko obsługiwać bez patrzenia na napisy. Komputer przelicza trasę, pobiera (przez podłączony telefon, o ile jest sparowany przez bluetooth z samochodem) aktualizację o ruchu na danej trasie i wyświetla przewidywany czas jazdy oraz optymalną trasę. Komunikaty głosowe są odtwarzane w przednich głośnikach.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-177

W czasie jazdy przydaje się radio, ale tu trzeba przyznać, że na długich, australijskich trasach i przy odległościach rzędu kilkuset kilometrów, krótka antena radiowa na dachu Megane, mająca jakieś 20 centymetrów długości, nie sprawdza się dobrze. Miejscowi wymieniają anteny na porządne, metrowe i dłuższe – te zapewniają dużo lepszą jakość w tutejszych warunkach. Dlatego my korzystaliśmy trochę z radia a trochę z zasobów telefonu. I tutaj mam pewną uwagę do ergonomii menu – wolałbym, gdyby dostęp do odtwarzania mp3 z telefonu był dostępny z menu w szybszy sposób. Samo menu też już wymaga chyba lekkiego odświeżenia grafiki – widać, że ikony zaprojektowano kilka lat temu, na podstawie wtedy obowiązujących w projektowaniu trendów. Za to bardzo podobały mi się zegary Renault Sport. Są bardzo estetyczne, miło na nie popatrzeć.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-152

Jeszcze słowo o działaniu klimatyzacji. Wersja australijska, jak już wspomniałem wyżej, jest dużo bardziej wydajna od tej znanej nam z rynku europejskiego. Ustawienie SOFT, czyli najbardziej „delikatne” chłodzenie wnętrza jest odpowiednikiem europejskiego FAST i to z dopalaczem ;-) A ustawienie FAST w Australii oznacza prawie urwanie głów jadących przez orkan, który wydobywa się z nawiewów, oczywiście o ile ustawić go wprost na podróżujących. Możliwe, że nieco przesadzam, ale wielokrotnie byłem zaskoczony skutecznością chłodzenia wnętrza w naszym Megane, już po minucie od ruszenia z rozgrzanego parkingu, w środku było przyjemnie chłodno.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-234

Do sterowania zachowaniem tempomatu można używać przycisków na kierownicy. Zmiana prędkości regulowana jest ze skokiem 2km/h. I w zasadzie czy to w mieście czy to poza miastem, na prowincji, można jeździć korzystając wyłącznie z przycisków, bez dotykania pedału gazu i hamulca przez większość czasu. Oprócz + – tempomatu na kierownicy znajdziemy również przycisk R O – R przywraca zadaną prędkość a O przerywa działanie tempomatu. I to tyle, jeśli chodzi o samą kierownicę. Z boku mamy jeszcze sterowaniem radiem i połączeniami telefonicznymi – rozwiązanie standardowe, znane ze wszystkich prawie modeli Renault, łatwe w obsłudze i dość wygodne. Podróżowanie – pod względem łatwości obsługi i przyjazności menu – jest bez zastrzeżeń.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-137

Układ kierowniczy o zmiennej sile wspomagania elektrycznego nie jest przesadnie precyzyjny ani nie można mu zarzucić jakiejś ospałości. Wydaje się być idealnie dostosowany do charakteru tego samochodu, który przecież nie jest autem sportowym. Dwa duże szyberdachy mogą budzić pytania o nagrzewanie się wnętrza, szczególnie w tak silnym słońcu, jakie jest w Australii. Okazało się jednak, ku naszemu zaskoczeniu, że tak nie jest. Nawet w najbardziej słoneczny dzień szkło bardzo skutecznie filtrowało ciepło emitowane przez słońce. A odsuwany szyberdach z przodu sprawiał, że schłodzenie wnętrza po długim postoju trwało szybciej, niż w aucie bez niego. Uchylony dach nie hałasował do mniej więcej 100 kilometrów na godzinę. Potem szum opływającego powietrza robił się już zbyt głośny. Po wejściu do samochodu wystarczy nacisnąć przysisk Start/Stop i już możemy jechać.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-168

Wnętrze to także miejsca z tyłu. O ile tapicerka jest rzecz jasna taka sama, jak z przodu, to już boczki drzwi są wykończone inaczej. Tam, gdzie z przodu na drzwiach był miękki i przyjemny w dotyku materiał, tu jest twardy plastik. Jedno i drugie wygląda identycznie, ale takie oszczędzanie trochę przeszkadza. Przy maksymalnie odsuniętych fotelach zaczyna być widać rozstaw osi – przydałoby się go trochę więcej.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-189

W Australii trzeba dużo pić. Oczywiście nie alkoholu, bo limity nie są przesadnie wysokie a policja kontroluje poziom alkoholu dość skrupulatnie, lecz napojów typu woda czy soki. Ostrzeżenia, na każdym dosłownie kroku, mówią o konieczności zabrania w podróż wystarczających zapasów wody. I tutaj pojawia się pytanie, co z nimi zrobić we wnętrzu Megane. Bo przecież uchwytów na wodę … nie ma. Jest miejsce na kubek w konsoli środkowej, zmieści się tam puszka napoju. Są jeszcze dość pojemne miejsca w drzwiach. Z przodu w drzwiach mieszczą się bez problemu dwie „małe” australijskie butelki wody o pojemności 600 ml. Zmieszczą się też okulary i podróżne drobiazgi i na tym koniec. Wodę można też próbować włożyć do schowka przed pasażerem, a bardzo małą butelkę zmieścimy też w schowku podłogowym, chociaż wygoda tego rozwiązania jest raczej dyskusyjna. Ale nie spodziewajmy się schowkowych cudów. Wnętrze Megane udostępnia co prawda jeszcze schowek w podłokietniku ale to raczej tyle, jeśli chodzi o możliwości podróżne.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-224

Czas przejść do odczuć z jazdy. Inżynierowie z Renault Sport włożyli sporo pracy, aby ustawić zawieszenie tak, by dawało poczucie sportowej jazdy a jednocześnie nadawało się do codziennego użytku. Auto nieco obniżono i utwardzono. Z tego powodu, w połączeniu z niskoprofilowymi oponami, dawało się odczuć raczej jako bardziej twarde niż nastawione na komfort. Australijskie drogi wcale nie należą do tych najwyższej klasy na świecie, szczególnie dalej od dużych miast. Do wnętrza z tej lekkiej twardości nie dociera jednak specjalnie dużo – to, czego nie udało się zamortyzować zawieszeniu, pochłaniają w 95% wygodne fotele. Megane jest samochodem dość nisko zawieszonym i na pewno nie nadaje się do podróżowania po nierównych skalnych podłożach, do czego próbowaliśmy ją zmusić podczas nocnej sesji zdjęciowej w parku Kalbarri. Na to trzeba naprawdę uważać. Natomiast auto poradziło sobie doskonale z takimi warunkami jazdy jak plaża czy pustynia – oczywiście nie próbowaliśmy pakować samochodu w sypki piasek, bo to nie jest auto terenowe. Co można jeszcze napisać o jeździe? Pozycja za kierownicą sprzyja długim przejazdom i chociaż w Australii kochają SUVy, to ani razu nie tęskniliśmy za czymś wyższym. Cisza w środku, bardzo wygodne fotele – czego chcieć więcej? Rzut oka na spalanie zawsze wywoływał w naszej ekipie zadowolenie -nie zazdrościliśmy tym, którzy męczyli się w topornych wnętrzach aut 4×4 w niektórych miejscach turystycznych – napęd na cztery koła i tak jest zbędny w 95% tych miejsc, przynajmniej o tej porze roku.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-229

Cisza we wnętrzu, skuteczna klimatyzacja, łatwe sterowanie funkcjami samochodu. Dobrej jakości materiały. Wygodne fotele z przodu i z tyłu, nawet na długich trasach. Czy jednak jest coś, co można określić jako wadę wnętrza Megane? Przy czterech rosłych osobach na pokładzie przydałby się chyba nieco większy rozstaw osi. Wiem, Megane to nie jest limuzyna, ale momentami odczuwaliśmy brak dwóch, trzech centymetrów. Poza tym bez zarzutu – to dojrzała konstrukcja, dopracowana prawie do perfekcji i podróżować w takim samochodzie jest po prostu przyjemnie.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-40

Oddzielny rozdział tej historii musimy poświęcić spalaniu, bo (ku pewnemu naszemu zdziwieniu!) było ono rzeczywiście niskie a momentami aż za niskie. Rekordowe 4 litry na 100 kilometrów w zróżnicowanym australijskim terenie (wbrew pozorom tutaj wcale nie jest płasko!) przy normalnej jeździe to bardzo dobry a wręcz rewelacyjny wynik. I to wynik, który udało nam się osiągnąć w czasie zwykłego, długiego przejazdu częściowo przez australijską prowincję a częściowo przez miasto, co widać na załączonej poniżej mapce. Chciałbym tu jeszcze podkreślić, że samochód jechał mocno obciążony załadowany pasażerami i bagażami a mimo to spalanie wypadło rewelacyjnie.

bunker-bay-perth

megane-zuzycie-paliwa-4-litry

obciazenie-4

Po drugiej stronie bieguna spalania pojawiła nam się maksymalna wartość 5,78 litra na 100 kilometrów. To przejazd przez bardzo zróżnicowany pod względem wysokości teren, bez tempomatu, a kierowca miał bardzo ciężką nogę. I znowu – mimo obciążenia samochodu, dość szybkiej jak na Australię jazdy, częstego wyprzedzania i zmiennych warunków ruchu, ten wynik trzeba uznać za bardzo dobry. Podsumowując kwestie spalania, Renault Megane z automatyczną skrzynią biegów i silnikiem 1.5 dCi wygląda na bardzo dobry wybór. Producentowi udało się wyprodukować dynamiczne, bardzo wygodne auto o wysokich walorach użytkowych, które pozwala sporo oszczędzać. Osiągnięcie tych 4-5 litrów na 100 kilometrów jest możliwe w warunkach miejskich i udowodniliśmy to naszą trasą testową.

kalbarri

megane-zuzycie-paliwa-5-78-litra

obciazenie-5

Powyższe wyniki posiadają dołączoną mapkę, obrazującą trasę przejazdu. Tak czy inaczej – wynik to rewelacyjny a są to dane rzeczywiste, średnie z długich przejazdów w realnych warunkach.

Czego brakowało nam w Megane? W Australii przede wszystkim … osłony przed kangurami. Tu z tymi sympatycznymi zwierzakami, symbolem tego kraju, nie ma żartów a znaki ostrzegające przed spotkaniem z nimi nie są postawione przypadkowo. Problem pojawia się przede wszystkim w nocy. Wyobraźcie sobie nocną jazdę relaksującym tempem typu 100 km/h przez australijski busz. Droga łagodnie wije się przez wzgórza, reflektory oświetlają drogę. I nagle, bez ostrzeżenia, zza niskich krzaków wyskakuje na drogę rosły kangur. Staje na trasie waszego samochodu i zastyga. Patrzy się w zbliżające światła samochodu i ani drgnie. To nie fikcja literacka – w ten sposób giną codziennie w Australii dziesiątki kangurów. Na naszej drodze leżących na poboczach zwierząt naliczyliśmy sporo. I sami prawie przeżyliśmy taką przygodę, ale będąc uprzedzonymi przez uczynnych właścicieli hotelu, jechaliśmy wieczorem z prędkością zaledwie 40 km/h. Kangur oczywiście wyskoczył, skubany zwierzak ani myślał zejść z drogi – stał i patrzył się na nas, zupełnie ignorując klakson.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-77

Zresztą zwierzęta na drogach w Australii to temat na długi oddzielny artykuł. Bowiem poza sympatycznymi kangurami można tu spotkać całą menażerię – od wężów (i to bynajmniej nie ogrodowych tylko ten kraj zamieszkuje choćby… 7 najbardziej jadowitych wężów świata), poprzez jaszczurki a na strusiach emu kończąc. Te ostatnie również niespecjalnie boją się samochodów a gdy traficie na mamusie z młodymi to lepiej nie znajdować się wtedy w kabriolecie. Nic więc dziwnego, że pociągi drogowe, czyli ogromne ciężarówki z dwoma lub trzema przyczepami rozmiaru XXL i to tego z górnej półki, są wyposażone w gigantyczne orurowania oraz… osłony szyb przednich kabiny. To wszystko jako zabezpieczenie przed zwierzakami, które masowo padają ofiarą rozpędzonych pojazdów. Przy wjazdach do niektórych parków można zobaczyć duże reklamy warsztatów, które albo montują zabezpieczenia do samochodów osobowych albo oferują szybkie holowanie i naprawę auta. O widok poniszczonych masek w osobówkach wcale tutaj nietrudno.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-155

Nasza testowa Meganka nie miała jednak orurowania z przodu, więc żeby ograniczyć ryzyko spotkania ze zwierzyną jeździliśmy głównie od świtu do zmierzchu, z rzadka wypuszczając się na nocne zdjęcia, bo to zawsze oznaczało spotkanie z kangurami. A my nie chcieliśmy mieć na sumieniu ani samochodu ani torbaczy.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-237

Australijczycy są (podobno) najbardziej szczęśliwym narodem świata. Otwarci, uśmiechnięci, zadowoleni. I takich właśnie ludzi spotykaliśmy na trasie swojego przejazdu. Wcale się nie dziwię, że jest im tam tak dobrze. Dobre zarobki, stosunkowo tanie jak na ich możliwości paliwo (litr benzyny i ropy kosztował między $1,39 a $1,69 – im dalej od dużych ośrodków miejskich tym drożej) i kultura uśmiechu – tam podróżuje się naprawdę przyjemnie. Nawet gdy zatrzymała nas policja. Ale najpierw mieliśmy okazję przekonać się, że duch w narodzie australijskim nie ginie, ponieważ ci sympatyczni ludzie ostrzegają się przed kontrolami drogowymi. Jak? Dokładnie tak samo jak u nas – mrugając światłami.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-52

Życie toczy się tutaj raczej blisko wybrzeża a im dalej od wielkich miast, tym ludzi jest mniej. Najwięcej domostw spotkamy do 50 kilometrów od wody. Dalej zaczyna się robić przerażająco pusto. Niknie zasięg telefonii komórkowej i człowiek zaczyna być zdany na siebie. Jeśli chcielibyście wjechać dalej, w bardziej niegościnne tereny, w którymś z sennych i słabo zaludnionych miasteczek trzeba będzie się zgłosić do oficjeli i poinformować o tym, że jedziecie tam, gdzie nikt z miejscowych z własnej woli raczej nie jeździ. Bo nie ma tam nic, poza ciszą i spokojem oraz pięknymi krajobrazami.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-201

A na prowincji nie jest też łatwo o… publicznie dostępne myjnie samochodowe. Na całej trasie spotkaliśmy ich zaledwie kilka. Samochody wyjeżdżające z parków narodowych czy z terenów bardziej pustynnych łatwo jest poznać po charakterystycznym pomarańczowym pyle na felgach i dolnej części nadwozia. A te, które przejechały więcej kilometrów trasą szybkiego ruchu także po licznych owadach, rozbitych o przednią część samochodu. W takich sytuacjach myjnia przydaje się bardzo, szczególnie, gdy chcielibyście zrobić jakieś z zdjęcia z autem. Moglibyśmy ogłosić mały konkurs dla naszych Czytelników – znajdźcie zdjęcia, na których auto jest po długiej trasie a nie zdążyło jeszcze zaliczyć myjni. Same myjnie nie różnią się specjalnie od naszych – najtaniej jest skorzystać z tych bezdotykowych, gdzie sami myjemy nadwozie wodą i środkami chemicznymi pod ciśnieniem. Megane dała się umyć w całości za $3. Najdroższe są myjnie ręczne, to już wydatek $30 i więcej. Gdzieś pośrodku znajdują się myjnie automatyczne, najniższy program w miejscowości Geraldton kosztował $14, najwyższy $20.

Myjnia

Przy okazji myjni przekonaliśmy się, że auto zostało pokryte w całości środkiem hydrofobicznym. Był nim zabezpieczony zarówno lakier jak i szyby. Woda uciekała z nadwoia szybciej, niż my zdążyliśmy ją nalewać ;-) Sprzedawca w salonie Renault, pytany o sposób zabezpieczenia lakieru potwierdził, że tak robią z uwagi na łatwość mycia i usuwania zabrudzeń. I chyba rzeczywiście ma to sens, bo na myjni bezdotykowej auto udało nam się umyć wyjątkowo szybko jak na stopień zabrudzenia, szczególnie przodu.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-255

Co jest jeszcze towarem limitowanym a przydaje się w podróży? Oczywiście internet. A ten, jak na złość, był raczej kiepski. Australijskie hotele oferują internet bardzo wolny. Sytuację ratował internet przez komórkę, chociaż z tym też były przygody, bo pracownicy salonu Vodafone źle aktywowali kartę i przez pierwsze dni w Australii nie chciała działać. W hotelach pytaliśmy dlaczego internet jest taki jaki jest, ale udzielane odpowiedzi raczej nie przekonywały. Jeden właściciel małego (i bardzo przyjemnego!) hotelu Seavillas w Kalbarri powiedział, że nie chce, by mu obciążać łącze. W hotelu o bardzo wysokim standardzie i horrendalnych cenach za internet ($40 za 3 dni dostępu) obsługa twierdziła, że to jest standard (i 4 zdjęcia do Krzyśka, który miał przygotować materiał o spalaniu Megane dla Was wysyłały się 7 godzin). Za to bardzo pozytywnie zaskoczyła nas sieć stacji benzynowych Caltex. Nie dość, że paliwo było tam stosunkowo tanie jak na Australię, to jeszcze oferowali bardzo przyzwoity internet za darmo, nawet w środku – wydawałoby się – pustynnego terenu, o ile była tam ich stacja. A po co internet w podróży, może ktoś zapytać? Przede wszystkim do planowania kolejnych miejsc, rezerwowania noclegów, szukania informacji o lokalnych atrakcjach – jeśli ktoś nie chce rozmawiać z ludźmi na miejscu.

Caltex

Dość zabawnie wyglądają za to wszelakiej maści ostrzeżenia. Na stacji na przykład nie sposób ot tak wlać sobie diesla do baku. Trzeba pokonać system zaawansowanych zabezpieczeń ;-)

Diesel

Wszyscy Australijczycy, czy chcą, czy nie chcą, muszą na pewnym etapie swojej edukacji poznać uroki języka polskiego. Wszystko za sprawą naszego rodaka, Pawła Strzeleckiego (uwaga, trudne słowo… dla miejscowych), który nazwał najwyższy szczyt tego kraju Górą Kościuszki (kolejne trudne słowo). Polskie nazwy są rozsiane po całym kraju. To oczywiście nie koniec Australii z Polską, bo oprócz wielu podróżników i odkrywców mieszka tu choćby spora Polonia – ludzie, którzy wyemigrowali z Polski i jakimś zrządzeniem losu trafili na tą ziemię. Wcale nie jest trudno ich spotkać, w 20 milionowym narodzie jest ich tutaj dużo.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-12

Nasza trasa testowa wiodła od Perth do Albany, dalej do miejscowości Augusta, znowu Perth aż po zatokę Sharks Bay, daleko na północy. Taki przejazd, bez nadmiernego pośpiechu zajął dwa tygodnie. Najdłuższy odcinek dzienny wyniósł tysiąc kilometrów, gdy jechaliśmy z Kalbarri do Monkey Mia i z powrotem. Przebiegi dzienne były bardzo różne, od kilkudziesięciu do kilkuset kilometrów. Po takiej wyprawie możemy z pewnością polecić Australię Zachodnią, jako miejsce, które warto odwiedzić. Jak to mówią sami mieszkańcy tego regionu – West is the best. Wyprawa w tamte rejony ma jeszcze jedną zaletę – lot samolotem jest kilka godzin krótszy, niż w przypadku Sydney czy Melbourne.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-225

Europejskie samochody w Australii można spotkać na drogach, ale głównie w dużych miastach. Samochody francuskie na tym rynku dopiero zaczynają mocniej konkurować i co jest dobrą wiadomości – co roku zwiększają swoją sprzedaż. W 2013 roku udział Renault w australijskim rynku motoryzacyjnym wyniósł co prawda 1%, ale warto podkreślić, że marka notuje stały wzrost. Przyzwyczajenia ludzi powoli się zmieniają a ponieważ coraz więcej osób mieszka w miastach, to popularne stają się auta mniejsze i bardziej ekonomiczne. Świetnie radzi sobie nowe Clio, bardzo popularny jest model Latitude, na ulicach można bez problemu spotkać Megane. Nam udało się też spotkać kilka starszych modeli Renault, w tym Renault 19 i poprzednią generację Megane.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-156

W Australii sam koszt samochodu nie jest jedynym wyznacznikiem ceny – do tego dochodzą podatki, opłaty i ubezpieczenia, dlatego w ogłoszeniach podaje się ceny „samochodu gotowego do wyjazdu”. Przemysł motoryzacyjny tutaj zagwarantowany stały zbyt, ponieważ bez samochodu nie da się tutaj w zasadzie obejść. Chociaż warto podkreślić, że na ulicach widać też bardzo dużo samochodów starych, chyba więcej niż w Europie, co oznaczałoby, że nie wszyscy chcą się pozbywać swojego wciąż dobrze jeżdżącego auta. Nie ma tutaj ostrych zim i sypania soli, co na pewno zwiększa trwałość nadwozia.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-61

Żeby poruszać się tutaj drogami trzeba… umieć czytać. Bardzo dużo znaków i ostrzeżeń to różnego rodzaju napisy. Niektóre mogą nam się wydawać zabawne, moim ulubionym był znak ostrzegający przed zbliżaniem się do… wierzchołka wzniesienia. Znaków jest na pewno mniej niż w Europie a jeśli są stawiane to bardzo rozsądnie i tam, gdzie każą zwolnić, to raczej zwolnić warto. Wyjątkowo przydatne są znaki, które informują za ile kilometrów będzie parking albo możliwość wyprzedzania. Tutaj nie ma raczej dróg wielopasmowych i ten trzeci pas do wyprzedzania jest świetnym rozwiązaniem, szczególnie tam, gdzie jeżdżą pociągi drogowe, które poruszają się nieco wolniej od osobówek. Drogi są świetnie oznakowane i raczej nie sprawiają niespodzianek. Za kierownicą nie powinny jednak siadać osoby wrażliwe. Trzeba się przyzwyczaić do widoku martwych kangurów oraz innej drobnej zwierzyny na poboczu i śladów krwi na jezdni co jakiś czas. A nad ranem można na drodze spotkać ciężarówkę ze śladami kangura na zderzakach… Ot taki lokalny koloryt.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-153

Objechanie całej Australii dookoła zajęłoby kilka dobrych tygodni, gdyby chcieć jechać i niewiele zwiedzać. Nie wiem czy wiecie, ale są ludzie, którzy robią to… rowerami a jeden Australijczyk postanowił obejść swój kraj dookoła. Wśród rowerzystów są także Polacy – łatwo wyszukacie bloga z opisem takiej niesamowitej podróży przez ogromne puste przestrzenie. Jest to kraina niezwykle ciekawa do podróżowania i bardzo bezpieczna, pod warunkiem dostosowania się do miejscowych warunków i unikania spotkań z niektórymi mało przyjemnymi zwierzakami. Co prawda ostatnia osoba zmarła tu od ugryzienia pająka w 1979 roku, ale jadowite węże i ryby wcale nie są takie trudne do znalezienia, szczególnie jak będziecie daleko od siedzib ludzkich. Znana jest historia, gdy w latach sześćdziesiątych jeden z australijskich premierów udał się swego czasu na plażę popływać i zniknął bez śladu, do dzisiaj go nie znaleziono. Wśród innych zagrożeń są bardzo silne pływy i prądy na plażach. Kto nie uważa, może w ciągu kilku minut znaleźć się kilkaset metrów od brzegu. O tym wszystkim informują liczne tablice – i do tego widoku warto przywyknąć ale też uważnie czytać. Zawsze.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-105

No dobrze, trochę postraszyliśmy, ale w rzeczywistości Australia to fantastyczne miejsce do podróżowania. Jeśli będziecie mieli kiedyś okazję, to warto się tutaj wybrać. Systematycznie poprawia się infrastruktura łączności komórkowej, przy głównych trasach, prowadzących wzdłuż wybrzeża postawiono szereg nowych nadajników, które zapewniają łączność głosową i transmisję danych w standardzie LTE oraz HSDPA.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-144

Słowo na koniec o samochodzie. Nie ma co ukrywać, że aktualna wersja Renault Megane zostanie wkrótce zastąpiona nowym modelem, który poznamy już za kilka miesięcy. Wnętrze, jedno z ładniejszych w swojej klasie, wymaga już pewnego odświeżenia i producent doskonale to rozumie, przygotowując zupełnie nową odsłonę tego udanego modelu. Samochód zasługuje na uwagę dzięki dopracowanej konstrukcji, wygodzie jaką oferuje oraz wyjątkowo niskim kosztom użytkowania, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę jak duże jest to auto. Jest to jedna z ciekawszych propozycji na rynku.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-27

W Australii Renault Megane oferowany jest z 5 letnią gwarancją bez limitu kilometrów oraz 5 letnim assistance, które obejmuje cały teren kraju (nie jest to takie oczywiste, jeśli weźmie się pod uwagę przestrzenie i odległości między poszczególnymi miejscowościami – to jednak mały kontynent!), a w ramach tych usług jest także dostawa paliwa czy wymiana przebitej opony. Dodatkowo przez 3 lata można korzystać ze zryczałtowanej oferty serwisowej.

renault-megane-1-5-dci-automat-2015-86

Testowany samochód:

Renault Megane Wagon GT Line 1.5 dCi EDC (automatyczna skrzynia biegów) 110 KM FAP. Cena testowego egzemplarza to $38790 (drive away czyli wliczone wszystkie opłaty w tym cena za samochód, ubezpieczenie 12 miesięcy, podatki, opłata za dostarczenie do wskazanego stanu).

Dane techniczne samochodu:

przyspieszenie – 11,7
pojemność zbiornika paliwa – 60 litrów
długość – 4567
rozstaw osi – 2703
szerokość – 1804
bagażnik – 524 litry

Wyniki testu:

Przejechany dystans: 4300
Spalanie minimalne średnie: 4,06 litra
Spalanie maksymalne średnie: 5,78 litra

Dziękujemy firmom, bez których ten test nie byłby możliwy:

Renault, która dostarczyła niezawodny i komfortowy samochód Renault Megane,
LG, która dostarczyła najnowszej generacji smartfon LG G3, który posłużył nam do rejestracji i przesyłania parametrów samochodu,
renault-megane-1-5-dci-automat-2015-173
Sieci Plus, która udostępniła karty SIM do transmisji danych i połączeń głosowych w roamingu,

Warto odwiedzić:

Renault Australia
Melville Renault

Więcej zdjęć znajdziecie w naszej galerii pod artykułem.

Galeria