Dziesięć osób, 30-miejscowy autobus i 2.456 km zimowej jazdy z Warszawy do Monte Carlo. W styczniu 1934 roku André Citroën wystawił w słynnym rajdzie przedprodukcyjny model T45. Pojazd oznaczony numerem 144 dotarł do Monako po 59 godzinach i 30 minutach. Sportowo nie osiągnął może zbyt wiele, ale promocyjnie trudno było go pokonać.
W tamtych czasach Rajd Monte Carlo wyglądał wówczas zupełnie inaczej niż współczesna eliminacja WRC. Uczestnicy startowali z różnych miast Europy i jechali wyznaczonymi trasami do Monako, utrzymując określoną średnią prędkość. Liczył się dystans, regularność, stan pojazdu, próby sprawnościowe, a nawet sposób prezentacji samochodu na mecie. Citroën zrobił wszystko po swojemu: chciał się wyróżnić, zgłosił więc… przedprodukcyjny autobus T45 z sześciocylindrowym silnikiem benzynowym. Za kierownicą usiadł François Lecot, znany już z dalekodystansowych przejazdów, a najważniejszym z jego współpracowników był mechanik Maurice Penaud. Dołączyli do nich doświadczeni uczestnicy wypraw Citroëna przez Afrykę i Azję.

Polski miesięcznik Auto relacjonował w 1934 roku, że luksusowy, 30-miejscowy autokar wiózł dziewięciu pasażerów. Autobus ruszył z Warszawy 21 stycznia o północy. Trasa prowadziła przez Kraków, Pragę, Frankfurt, Strasburg, Lyon i Awinion. Dla zgromadzonej publiczności sam widok ogromnego Citroëna z numerem startowym był sensacją, bo z Warszawy ruszały zwykle samochody osobowe, a T45 startował formalnie na zasadach zwykłego pojazdu turystycznego. Relacje techniczne dotyczące przejazdu T45 podają natomiast 2.456 km pokonane w 59 godzin i 30 minut. Daje to średnią 41,27 km/h, zgodną z podawanym wynikiem. Warunki nie sprzyjały autobusowi: załoga mierzyła się z niskimi temperaturami, błotem, wodą oraz fatalnymi drogami, które daleko odbiegały od dzisiejszych standardów. Mimo to T45 dotarł do Monte Carlo bez kary za spóźnienie i bez poważnej awarii. Na ostatnich 1.000 km musiał utrzymywać średnią 50 km/h a to bardzo dużo.

Citroën zajął 90. lub 98. miejsce wśród 114 sklasyfikowanych załóg. W XIII Rajdzie Monte Carlo wystartowały 143 pojazdy, a zwyciężyli Louis Gas i Jean Trévoux w Hotchkissie AM 80S. Wynik Citroëna nie był zaskoczeniem: ciężki autobus tracił punkty przede wszystkim podczas prób przyspieszania i hamowania. Otrzymał za to specjalne wyróżnienie za wyposażenie i komfort. Miał ogrzewane szyby, żółte szkła przeciwmgielne a nawet rozkładane miejsca do spania, schowki czy miedziane łańcuchy przeciwślizgowe. Co ciekawe, przed wjazdem do Monako autobus został starannie umyty i wypolerowany, a członkowie załogi zamienili robocze kombinezony na eleganckie garnitury. Na tle zmęczonych i ubrudzonych uczestników wyglądali jak delegacja gotowa na przyjęcie u księcia Ludwika II.
André Citroën doprowadził ten reklamowy spektakl do perfekcji. Autobus nie musiał wygrać, miał po prostu niezawodnie przejechać Europę i sprawić, by wszyscy o nim mówili. Kierowca autobusu, Lecot, później jeszcze mocniej zapisał się w historii marki. W 1934 roku pokonał z Penaudem 5.007 km po Francji i Belgii w 77 godzin, a następnie przejechał trasę Paryż–Moskwa–Paryż. Rok później rozpoczął słynny maraton, podczas którego Citroënem Traction Avant pokonał 400.000 km w ciągu roku.
Trasa przejazdu dzisiaj:








