Stalowa próbka została wgnieciona, a lakier odprysnął. Na elemencie wykonanym z włókna szklanego nie znaleziono natomiast śladów trafienia. Tak Citroën reklamował w 1984 roku kompozytowe części modelu BX. Żeby wynik brzmiał poważniej, podczas strzelania obecny był… brukselski komornik sądowy.
„Nie pozostał żaden ślad uderzenia. To materiał przyszłości” – ogłaszał producent pod zdjęciem czerwonego elementu nadwozia. Obok pokazano tradycyjną stalową próbkę z kilkunastoma wyraźnymi uszkodzeniami. Podpis był równie bezpośredni: „Blacha i lakier – witamy uszkodzenia”.
„Trzeba czegoś więcej, by uszkodzić BX-a”
Taki efektowny slogan znalazł się na reklamie BX. W dalszej części ogłoszenia Citroën dokładnie opisał zorganizowaną przez siebie próbę: odbyła się ona 2 października 1984 roku w klubie strzeleckim Cercle de Tir d’Anderlecht w Brukseli, w obecności komornika występującego w materiale jako Maître de Cnop. Przygotowano dwa elementy: tradycyjną stalową część karoserii oraz próbkę wykonaną z używanego w BX-ie kompozytu wzmacnianego włóknem szklanym. Strzelec korzystał z wyczynowego karabinka pneumatycznego Feinwerkbau 300 S kalibru 4,5 mm. Pociski miały osiągać prędkość 180 m/s. Strzelano z odległości 3 i 10 metrów pod kątem 45 stopni. Po zakończeniu strzelania komornik miał obejrzeć obie próbki. Wynik opisany przez Citroëna był jednoznaczny.
Badany element |
Wynik podany w reklamie |
|---|---|
Tradycyjna stalowa część nadwozia |
Wgniecenia o głębokości 2–3 mm na powierzchni od 1 do 1,5 cm oraz odpryski lakieru |
Element BX-a z włókna szklanego |
Brak widocznych śladów trafienia |
Producent tłumaczył, że strzelanie miało w powiększonej skali odtworzyć codzienne zagrożenia dla karoserii: uderzenia kamieni, zarysowania, drobne stłuczki oraz kontakt z wózkami sklepowymi. Chodziło o pokazanie sprężystości materiału i jego odporności na powierzchniowe uszkodzenia. BX kuloodporny oczywiście nie był.
„Przyszłość motoryzacji należy do kompozytów”
Citroën pisał wprost:
„Czy nam się to podoba, czy nie, przyszłość motoryzacji należy do materiałów kompozytowych. Nie rdzewieją i są lżejsze od stali. Oznacza to mniejsze zużycie paliwa i lepsze osiągi”.
Po chwili producent dodawał: „W Citroënie przyszłość już nadeszła. Spójrzcie na BX-a”. Marka wymieniała tylną klapę, boczne elementy tylnej części nadwozia, wykończenia dachu, maskę w wybranych wersjach, zderzaki, osłony reflektorów, klapkę wlewu paliwa i nadkola. Materiały kompozytowe rzeczywiście były jedną z ważniejszych innowacji BX-a. Jak przypominaliśmy w artykule przygotowanym na 40-lecie Citroëna BX, model był pierwszym seryjnie produkowanym samochodem wykorzystującym maskę z kompozytu poliestrowego wzmacnianego włóknem szklanym oraz tylną klapę z wtryskiwanego kompozytu. Pomagało to ograniczyć masę samochodu i zmniejszyć liczbę elementów narażonych na korozję.
BX miał być odporny nie tylko dzięki kompozytom
W dalszej części reklamy Citroën opisywał stalową strukturę zabezpieczaną kataforetycznie, blachy cynkowane lub galwanizowane w najbardziej narażonych miejscach oraz woskowanie zamkniętych profili. Producent podkreślał także ograniczenie liczby części, spawów i pustych przestrzeni, ujmując to w prostym zdaniu: „Mniej elementów do zardzewienia oznacza mniej rdzy”. Marka oferowała sześcioletnią gwarancję antykorozyjną, wymagającą późniejszych zabiegów wykonywanych za ustaloną opłatą. Jednocześnie zachwalała przeglądy co 20.000 km, a w dieslach co 22.500 km. Według materiału sam przegląd miał zajmować zaledwie około dwóch godzin.
Na dole ogłoszenia pokazano BX-a 19 GT z silnikiem 1.905 cm³, rozwijającym 105 KM i pozwalającym osiągnąć 185 km/h. Była to wówczas jedna z najbardziej atrakcyjnych wersji modelu, którego niezwykłą historię opisywaliśmy szerzej tutaj.





