Najsilniejsze motoryzacyjne legendy powstają wtedy, gdy samochód wykracza poza swoją podstawową funkcję i staje się częścią kultury, wspomnień oraz wielkich sporów. Właśnie dlatego na szczycie naszego rankingu znalazł się model, który niemal 70 lat po premierze wciąż wygląda jak przybysz z innej epoki.
Francuska motoryzacja odcisnęła ogromne piętno na całym świecie samochodów. Dlatego w naszym rankingu przeanalizowaliśmy światową obecność modeli marek Citroën, Peugeot i Renault.
Pod uwagę wzięliśmy nie tylko liczbę publikacji, ale też międzynarodowy zasięg, znaczenie kulturowe, sport, filmy, reklamy, rocznice, powroty historycznych nazw oraz emocje widoczne w dyskusjach pasjonatów. W ten sposób powstała lista dziesięciu modeli, o których świat nie potrafi zapomnieć.
TOP 10 francuskich samochodów budzących największe emocje
Oto 10 kultowych francuskich samochodów, które zmieniły świat a świat o nich pamięta.
10. Peugeot 504 – legenda, która podbiła Afrykę

Peugeot 504 był jednym z pierwszych prawdziwie światowych samochodów francuskiej marki. W ciągu trwającej 37 lat kariery powstało około 3,7 mln egzemplarzy, a ostatnie sztuki wyprodukowano w Nigerii w… 2005 roku. 504 występował jako limuzyna, kombi, coupé, kabriolet i pickup. W Europie zapamiętano przede wszystkim elegancką stylistykę Pininfariny, charakterystyczne reflektory porównywane do oczu Sophii Loren oraz tytuł Samochodu Roku 1969. W Afryce i Ameryce Południowej 504 zbudował jednak zupełnie inną legendę. Był samochodem do pracy, podróży i pokonywania dróg, na których znacznie nowocześniejsze konstrukcje szybko się poddawały.
Jego rajdowe sukcesy, trwałość oraz niezwykła liczba lokalnych wersji sprawiają, że internetowa historia 504 jest znacznie szersza niż europejska nostalgia za klasycznym Peugeotem.
To opowieść o samochodzie, który nie musiał być efektowny, żeby zdobyć ogromny szacunek. Peugeot 504 jest niesamowity.
9. Renault Twingo – samochód, który uśmiecha się do kierowcy

Pierwsze Renault Twingo z 1992 roku wyglądało inaczej niż wszystko, co stało wówczas w salonach. Jednobryłowe nadwozie, szeroko rozstawione reflektory przypominające oczy, obszerne kolorowe wnętrze i przesuwana tylna kanapa stworzyły mały samochód o osobowości znacznie większej niż jego rozmiary. Miał być prosty, sympatyczny i pomysłowy i właśnie dlatego zapamiętano go na całym świecie. Do dzisiaj ma wiernych fanów i swoje kluby, także w Polsce. Przez kolejne generacje sprzedano ponad 4,1 mln egzemplarzy Twingo w 25 krajach. Dziś pierwsza generacja ma już pełnoprawny status youngtimera, a jej ceny i społeczność miłośników rosną.
A pojawienie się elektrycznego Twingo E-Tech (niedawno byliśmy w fabryce, gdzie jest produkowany!) ponownie skierowała uwagę na oryginał i wywołała dyskusję o tym, dlaczego współczesny rynek niemal zrezygnował z niedrogich samochodów miejskich.

Dzisiaj Twingo wróciło do internetowych memów dokładnie z tym samym uśmiechem, z którym debiutowało ponad trzy dekady temu. Piękne auto!
8. Citroën SM – najwyższa forma doskonałości szewronów z sercem Maserati

Citroën SM był produkowany w latach 1970–1975 i powstało zaledwie 12.920 egzemplarzy, ale niewiele samochodów doczekało się tak wielkiej liczby artykułów, filmów i dyskusji przypadających na jedną sztukę. SM połączył hydropneumatyczne zawieszenie Citroëna z silnikiem V6 Maserati, progresywnym wspomaganiem kierownicy, sześcioma reflektorami i niesamowitym aerodynamicznym nadwoziem o lotniczym rodowodzie bardziej niż klasyczne luksusowe coupé. Francuzi porównywali SM do Concorde’a, a określenie latająca sofa wyjątkowo trafnie opisywało jego charakter. Samochód fascynował komfortem, stabilnością i techniczną odwagą. Jedni widzą w nim arcydzieło francuskiej inżynierii, inni dzieło sztuki. Sportowy silnik i ultrakomfortowe zawieszenie zbudowały legendę.
SM pozostaje najwyższą formą rozwoju DS.
7. Peugeot 206 – ponad 8 milionów aut i reklama, której nie zapomniano

Peugeot 206 stał się jednym z największych światowych sukcesów francuskiej motoryzacji. Wyprodukowano ponad 8 mln egzemplarzy, a atrakcyjne nadwozie dobrze znosiło upływ czasu i trafiało do klientów na wielu kontynentach. Gamę rozbudowano o kombi SW i niezwykle popularne coupé-kabriolet 206 CC. Dla jednych był pierwszym samochodem, dla innych niedrogim autem rodzinnym, a dla kolejnych bazą do tuningu, który na początku XXI wieku przeżywał prawdziwy rozkwit.
Do rynkowej popularności doszły trzy kolejne tytuły producentów zdobyte przez 206 WRC oraz słynna reklama „The Sculptor” (Rzeźbiarz). Jej bohater przerabiał stare auto na wymarzonego Peugeota 206, a film do dziś powraca w zestawieniach najlepszych reklam motoryzacyjnych.
Model nadal generuje ogromną liczbę poradników, ogłoszeń, wspomnień i filmów. Kultowo!
6. Renault 4 – francuskie dżinsy na czterech kołach

Renault 4 sprzedało się w liczbie ponad 8,1 mln egzemplarzy w przeszło 100 krajach. Spotykano je w europejskich miastach, afrykańskich wsiach, Ameryce Południowej, na poczcie, w żandarmerii i w małych przedsiębiorstwach. Pierre Dreyfus, stojący wówczas na czele Renault, chciał stworzyć samochód przypominający użytkowo parę dżinsów: praktyczny, uniwersalny i odpowiedni dla ludzi niezależnie od wieku, płci czy pozycji społecznej. Ten pomysł okazał się wyjątkowo trafny.
Renault 4 nie ma tak komicznej sylwetki jak 2CV ani tak sportowej historii jak Renault 5, ale pozostawiło miliony osobistych wspomnień na kilku kontynentach. Rajd 4L Trophy, kluby właścicieli, dalekie wyprawy i liczne renowacje regularnie przypominają o tym modelu.
Debiut współczesnego Renault 4 E-Tech dołożył kolejną warstwę emocji.
5. Renault Clio – 17 milionów samochodów i kilka odmian całkowicie nierozsądnych

Clio jest najpopularniejszą francuską nazwą modelową, jeżeli zsumujemy wszystkie generacje. Od 1990 roku sprzedano blisko 17 mln egzemplarzy w 120 krajach. To oznacza niewyobrażalną liczbę testów, poradników, ogłoszeń, dyskusji o silnikach i osobistych wspomnień.
Clio dwukrotnie zdobywało tytuł europejskiego Samochodu Roku i przez ponad trzy dekady pozostawało jednym z najważniejszych punktów odniesienia w klasie miejskich hatchbacków. Emocje zbudowały wersje 16S, Williams i kolejne modele Renault Sport, a szczególnie Clio V6. W tym ostatnim usunięto tylną kanapę, zamontowano centralnie trzylitrowy silnik i zmieniono zwykłe auto miejskie w narowisty samochód sportowy.
Kultowo!
4. Renault 5 – niezwykły bestseller i centralnosilnikowy potwór

Oryginalne Renault 5 sprzedało się w liczbie ponad 5,5 mln egzemplarzy na pięciu kontynentach. W 1980 roku jego wersja pięciodrzwiowa była drugim najlepiej sprzedającym się samochodem świata. Proste nadwozie, plastikowe zderzaki, niewielkie wymiary i przyjazny charakter sprawiły, że piątka stała się jednym z symboli lat 70. i 80. Była autem młodych ludzi, rodzin oraz kierowców szukających oszczędnego samochodu na czas kryzysu paliwowego. Potem pojawiło się Renault 5 Turbo – szerokie, centralnosilnikowe i stworzone z myślą o rajdach. Zwycięstwo w Rajdzie Monte Carlo w 1981 roku zapewniło mu nieśmiertelność.
Współczesne Renault 5 E-Tech otworzyło trzeci rozdział tej historii i wspólnie ze spokrewnionym modelem sportowym zdobyło tytuł Car of the Year 2025. Niewiele nazw łączy popularny samochód, rajdową bestię i elektryczne retro z taką naturalnością.
3. Peugeot 205 – uratował markę i zawładnął rajdami

Peugeot 205 był dla francuskiego producenta kluczowy: w bardzo trudnym momencie pomógł odbudować pozycję firmy, a do zakończenia produkcji powstało dokładnie 5.278.050 egzemplarzy. Zwykłe wersje były praktyczne, oszczędne i atrakcyjnie zaprojektowane, natomiast 205 GTI stał się jednym z najważniejszych hot hatchy w historii. Do dziś trwa spór, czy lepsza była lżejsza wersja 1.6, czy mocniejsze 1.9.
Jeszcze większą legendę stworzył Peugeot 205 Turbo 16. Z drogowym 205 łączyły go głównie nazwa i ogólny wygląd, ponieważ pod nadwoziem znajdował się centralny silnik oraz napęd na cztery koła. Samochód zdobył dwa tytuły producentów w Rajdowych Mistrzostwach Świata, a później zwyciężał w Dakarze.
Dzięki połączeniu rodzinnych wspomnień, kultu GTI i szaleństwa Grupy B model ma trzy niezależne źródła nieustającego zainteresowania.
2. Citroën 2CV – samochód, który przestał być tylko samochodem

Citroën 2CV miał być prostym i niedrogim narzędziem, którym rolnik przewiezie ludzi oraz towary po zniszczonych drogach. Ostatecznie stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Francji a w ciągu 42 lat powstało 5.114.969 egzemplarzy, wliczając odmiany dostawcze. Popyt był tak duży, że w latach 50. na nowy samochód trzeba było czekać nawet… sześć lat. Kierowców nie odstraszały ani skromne osiągi, ani wygląd wyśmiewany podczas premiery. Dziś 2CV jest bohaterem filmów, wypraw, klubowych zlotów i niezliczonych rodzinnych historii. Jego przechyły, dźwięk dwucylindrowego silnika i zwijany dach rozpoznają nawet osoby, które nie interesują się motoryzacją. W wielu krajach samochód otrzymał własne przezwiska, od kaczki po blaszanego ślimaka.
I właśnie ta niesamowita zdolność budzenia sympatii poza środowiskiem pasjonatów dała mu drugie miejsce – wyżej niż znacznie szybszym, droższym i nowocześniejszym konstrukcjom.
Ostrzegam: kto raz przejedzie się w 2CV zapada na chorobę kaczkowego uzależnienia.
1. Citroën DS – przyszłość przyjechała w 1955 roku

Kiedy Citroën DS zadebiutował na salonie samochodowym w Paryżu w 1955 roku, wyglądał tak, jakby pomiędzy konwencjonalne toporne auta przypadkowo wstawiono pojazd z dalekiej przyszłości. Pierwszego dnia zebrano 12 tys. zamówień, a przez dziesięć dni targów około 80 tys. Aerodynamiczne nadwozie, hydropneumatyczne zawieszenie, hydrauliczne sterowanie najważniejszymi układami i przednie hamulce tarczowe sprawiły, że konkurenci nagle zaczęli wyglądać staro. Inżynierowie Volkswagena stwierdzili, że nigdy nie dogonią DS.

DS powstał w ilości 1,46 mln egzemplarzy, ale jego wpływ zdecydowanie przekroczył skalę sprzedaży. Samochód zajął trzecie miejsce w międzynarodowym plebiscycie Car of the Century, a grupa czołowych projektantów uznała go za najpiękniejsze auto świata. Pojawiał się w kinie, polityce, filozofii i muzeach sztuki. O Citroënie 2CV można opowiadać jako o genialnym samochodzie dla ludzi, natomiast o DS trzeba mówić jak o jednym z najodważniejszych projektów przemysłowych XX wieku. Dlatego wygrywa ten ranking bezapelacyjnie.
Jest jeszcze jedna rzecz, której nie zrozumie się bez jazdy DS – ten samochód naprawdę unosi się nad nawierzchnią. Jazda DS po bruku, szutrze, zwykłej polnej drodze jest przeżyciem z pogranicza magii oraz techniki kosmicznej. Nie czuć nierówności. Kto jechał, ten wie.






