Chat with us, powered by LiveChat

Dlaczego wolę francuskie? 

13 18

Kiedy z samochodu zdejmiemy logo, zapomnimy kto go wyprodukował i przyjrzymy się po prostu temu jak wygląda, to nagle się okaże, że powstaje bardzo ciekawy podział. Podział na te, które nam się podobają od pierwszego wejrzenia, zgrabne, piękne, proporcjonalne oraz na te drugie, gorsze, które są brzydkie, nijakie, szare. Zrywając otoczkę związaną z marketingiem i wywoływaniem sztucznych emocji wokół nieistotnych cech i zostawiając tylko wygląd, mamy ciekawy obraz rynku motoryzacyjnych piękności i brzydactw. 

Są takie samochody, które się podobają i wywołują pozytywne skojarzenia oraz pozytywne odczucia. Są też takie, które są po prostu nijakie. Bez trudu mógłbym wymienić kilka takich marek. Bez względu  na to, jakby starali się projektanci, ile wysiłku włożyliby konstruktorzy, powstają im koszmarki, a w najlepszym razie jakieś takie przeciętne, nic nie mówiące konstrukcje. Bo projektowanie samochodu to jest sztuka. Tu potrzeba wyobraźni, polotu, ale i znajomości rynku, oczekiwań klientów. Nie chodzi o sam projekt karoserii. Mówimy o całokształcie. Kolorach, detalach, drobiazgach, modzie. Mówimy o elegancji.

Są takie marki, które mają to za nic i ich produkty wyglądają jak poskładane z klocków z kompletnie różnych zestawów. Niby jest jakaś spójność, bo wszystko pomalowano tym samym lakierem, niby próbują naśladować najlepszych, ale po bliższym zapoznaniu zawsze coś jest nie tak. A to pudełkowaty, nijaki kształt, a to brak tego czegoś, jakiegoś istotnego szczegółu, a to kompletna szarość i nuda we wnętrzu. Brak kolorytu. Niczym się nie wyróżnia.

Są też takie marki, które kopiują do bólu. Nie wymyślają nic nowego, tylko biorą sprawdzone, dobrze sprzedające się pomysły, trochę zmieniają i próbują to sprzedać jako produkt. Do tego krzykliwa reklama i nachalna reklama. Ostatnio znajomy opowiadał mi, jak miał okazję bliżej poznać jeden z takich samochodów. Kiedy w prasie trwała kampania reklamowa i duże pieniądze szły do wydawców poszczególnych gazet, redaktorzy zachwycali się rzekomymi zaletami. Pojeździł kilka dni i poczuł się zwyczajnie oszukany. Ów zachwalany produkt okazał się oszustwem. Świetnie wyposażony, ale nie stanowiący kompletnej całości, z jakimś takim całościowym zgrzytem. No ale jeździ.

Gdy zdejmiemy z samochodu wszystko, co kojarzy się z marką, pozostajemy sam na sam z produktem, który może być po prostu użyteczny, ale może być też użyteczny i piękny. „Piękny” w rozumieniu „cieszy oko”. Gdy do tego doda się jeszcze radość z jazdy, to mamy już komplet. I dlatego francuskie. Francuskie marki dają to coś więcej. Te pozytywne emocje. Ile razy, mając Citroena XM i nieco więcej czasu niż dzisiaj, łapałem się na tym, że chcę spędzać w podróży jak najwięcej czasu! Wsiadałem po południu do samochodu, by pod wieczór dojechać nad morze, popatrzeć na fale i wracać w nocy kilkaset kilometrów, rozkoszując się emocjami płynącymi z jazdy. I to płynącymi dosłownie, bo hydrozawieszenie daje tą niesamowitą właśnie płynność.

W filmie Samochody jest taka scena, w której bohaterka mówi o tym, że dawniej ludzie nie przemieszczali się po to, by zmieniać miejsce, ale po to, by spędzić przyjemnie czas. Z francuskimi trochę tak chyba jest. Nawet najprostsze i najtańsze modele mają swoje smaczki, patrzy się na nie z jakąś taką dodatkową radością. Jest coś, co przyciąga wzrok.

Przeglądałem niedawno opinie na jednym z portali samochodowych. Wiele osób podkreśla, w przypadku francuskich, że chce się wyróżnić, że szukają czegoś więcej. Że daje im to poczucie wyróżnienia z tłumu. Coś w tym rzeczywiście musi być. Nie chodzi o indywidualizm, ale bardziej o to, by pójść za głosem serca i mieć nie tylko środek przemieszczania się, ale te pozytywne emocje, radość z posiadania czegoś innego, niż wszyscy. I zapewne to nas łączy.

Dlatego wybieramy francuskie.

Galeria

Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj

polecamy

Może ci się spodobać również
avatar
7 Wątki komentarzy
6 Odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najciekawszy wątek komentarza
11 Autorzy komentarzy
adampiwo81Pio307KrzysztofRoman Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
maruda
Gość
maruda

Pisałem w innym komentarzu: kasa nie śmierdzi. Auto szmata to wie.

Łukasz
Gość
Łukasz

Ładnie napisane, i prawdziwe :) Też uważam, że francuskie i włoskie samochody są dla ludzi, którzy samochody lubią (albo nawet kochają) – po roku od kupna L3 cały czas wsiadam do autka z bananem na twarzy.
Wcześniej sporo jeździłem służbowo różnymi markami, i niemieckie i japońskie samochody nijak tej przyjemności nie dostarczały. Bez emocji – z punktu A do punktu B.

duszek480
Gość
duszek480

Po takich wpisach chciałoby się napisać jakiś mądry komentarz, ale sam nie wiem od czego zacząć… ;) Może zacznę od tego, że doceniam też inne marki poza tymi francuskimi. Doceniam np. BMW za świetne właściwości jezdne, stare Mercedesy za komfort i trwałość czy Volvo za bezpieczeństwo czy też również komfort. Nie rozumiem za to fascynacji wszelakimi wyrobami koncernu VAG. Przecież większość tych aut to przeciętne, słabo wyposażone, niekomfortowe i nijakie toczydła! Produkty tego koncernu nie wyróżniają się absolutnie niczym pozytywnym! No, może Audi należy się szacunek za napęd Quattro, ale nic więcej. Co do samochodów francuskich to chciałbym zaznaczyć, że… Czytaj więcej »

radioaktywny
Gość
radioaktywny

Ja bym na to nie liczył, że prawicowe rządy każą ładować V6, V8 i V12 do samochodów, również francuskich. Winien rozwój technologii i postęp cywilizacyjny. Co prawda ruchy prawicowe kojarzone są z regresem, niezrozumieniem świata i strachem przed przyszłością, ale akurat w motoryzacji nie sądzę, aby były zdolne do powrotu w słodkie lata motorów o wielkich pojemnościach i zachłystujących się paliwem. Od lat jeżdżę francuskimi samochodami, kiedyś raz na próbę kupiłem auto koncernu niemieckiego. Po roku nie miałem ochoty już do niego wsiadać, znudził mnie, obrzydł, zero przyjemności. Francuskie mają to unikalne wewnętrzne fu, dzięki któremu codziennie wsiada się do… Czytaj więcej »

duszek480
Gość
duszek480

Prawicowe, wolnościowe rządy nie są od kazania, a od tego by nie przeszkadzać. Nikt mi nie wmówi, że obecny kurs UE nie wpływa na sytuację i trendy w europejskiej motoryzacji. Swoje do powiedzenia mają też oczywiście lobbyści.
Ostatnio jednak Volkswagen i Renault uznały, że downsizing nie spełnił podstawowych oczekiwań i szykuje się powoli odwrót od tego zjawiska.
Prawica kojarzona z regresem i strachem przed przyszłością? Wolne żarty…Mimo wszystko nie jest to forum polityczne dlatego uważam tą dyskusję za zamkniętą.

Na koniec jeszcze jeden artykuł:

http://www.autocentrum.pl/newsy/z-kraju-i-ze-swiata/mniejsze-silniki-emituja-wiecej-zanieczyszczen/

radioaktywny
Gość
radioaktywny

Może i odwrót, ale nie powrót do dużych silników, lecz do hybryd i elektrycznych.

Pio307
Gość
Pio307

Ot duraki ;) już w 2011 doszli do wniosku, że downsizing nie działa i tak 6 bezproduktywnych latek zleciało na… poszukiwanie rozumu. Tym bardziej, że od dawna wiadomo, że moc i moment wiążą się ściśle z pojemnością, a tym samym długowiecznością silnika i mniejszym spalaniem paliwa. Tutaj należy poszukiwać przyczyny! Te 6 lat wciskali kit, że małe jest piękne, zapominając poinformować klientów, że dwa razy szybciej się rozsypie…. ehhhh szkoda gadać…

Fokker
Gość
Fokker

Mi we francuskich autach odpowiada przede wszystkim komfort jazdy, którego nie dają twarde Ople czy VW. Zawieszenie hydropneumatyczne to genialne rozwiązanie, szkoda, że po tylu latach rozwoju Citroen chce się go pozbyć…

bidzej
Gość
bidzej

Volkswageny takie dobre auta! Dzisiaj chwycil pierwszy przymrozek, wszystkie szyby zamarzly (i to dosc solidnie, bo auto stalo akurat praktycznie na lace, kolo domku na skraju miejscowosci, wiec wilgoci bylo wieczorem duzo), ale przeciez nic to, od czego jest elektrycznie grzana przednia szyba! Wsiadam do swojego rocznego, sluzbowego szrotwagena, odpalam i… No ktorys debil wymyslil, ze grzanie tylnej szyby jest na guziku, ale zeby wlaczyc przednia, trzeba wcisnac przycisk MENU na panelu klimy i dopiero na ekranie tego menu wlaczyc grzanie przedniej szyby. Tyle tylko, ze z jakiegos powodu ekran menu klimy sie nie wyswietla. No i czekaj teraz 15… Czytaj więcej »

Roman
Gość
Roman

Moja przygoda z francuskimi samochodami (konkretnie Peugeotami) zaczęła się w 1997 r. i trwała do 2015 r. W tym czasie jeździłem 4 kolejnymi pugami o coraz większych pojemnościach silnika i mocach. Zacząłem od 306 z umiarkowaną mocą 75 KM, poprzez dwie 406 z silnikami benzynowymi 1,8 i 2,2 litra, a zakończyłem na 407 z benzynowym V6, automatyczną skrzynią biegów i skórzaną tapicerką. Były to doskonałe samochody, nigdy nie zawiodły mnie w trasie, a ich osiągi, szczególnie z benzynowymi 2,2 litra i V6 chyba zdumiewały kierowców innych samochodów rzekomo marek premium. Ale to nie były czcze przechwałki. Te samochody bez jakichkolwiek… Czytaj więcej »

Krzysztof Gregorczyk
Editor

Skoro jeździ Pan SUV-em amerykańskim, to 5008 może się Panu spodobać :-)

adam
Gość
adam

407 3.0 v6 211 km robi 0-100 km/h w ponad 9 sekund. Jako kierowca marki premium jestem zdumiony tym jak ten szrot beznadziejnie jedzie.
Pozdrawiam.

piwo81
Gość
piwo81

Otóż to i moźna wybaczyć że czasem coś skrzypnie albo puknie. Chodzi o przyjennosc z jazdy i to, że konstruktor postarał sie by dać kierowcy coś więcej – emocje, polot nawet za cenę drobych niedociągnięć.