Citroën DS i James Bond? Tak, mało kto wie, że właśnie francuski kultowy hydropneumatyk był jednym z powodów dla pojawienia się w całej serii filmów niezwykłych samochodów.
22 sierpnia 1962 roku, kiedy Charles De Gaulle podróżował na lotnisko swoim prezydenckim Citroënem DS, kolumna prezydencka została zaatakowana przez terrorystów z OAS. Trafiony wieloma kulami DS, dzięki innowacyjnemu zawieszeniu hydropneumatycznemu, zdołał odjechać, mimo iż miał uszkodzone opony. Ten dramatyczny epizod nie tylko ocalił prezydenta, ale również ugruntował reputację DS jako pojazdu niemal odpornym na najgorsze przeciwności losu.

Dzień po ataku prezydencki Citroën DS pojawiła się na pierwszych stronach gazet na całym świecie. Sensacyjne nagłówki podkreślały jego rolę w ratowaniu życia De Gaulle’a, tworząc przypadek być może niezamierzonego, ale niezwykle skutecznego product placementu. Citroën wykorzystał ten międzynarodowy rozgłos, publikując komunikaty prasowe i materiały, w których DS ukazywano jako samochód zdolny osiągać zawrotne prędkości oraz mistrzowsko pokonywać zakręty – nawet gdy jechał tylko na trzech kołach.
https://www.youtube.com/watch?v=YUKZmTkKwVU&t=50s
Ogromny medialny rozgłos tamtych wydarzeń nie ominął przemysłu filmowego i zainspirował scenarzystów Goldfingera. Do fabuły zdecydowano się wprowadzić wyrafinowany samochód sportowy, wyposażony w karabiny maszynowe czy wyrzutnię pasażera. Widzowie pokochali te wszystkie dodatki a superauto stało się niemal nieodłącznym elementem wizerunku agenta 007 – symbolem technologicznej przewagi i… gadżeciarstwa. W jednym z filmów z Rogerem Moorem auto potrafiło nurkować, z kolei w późniejszych dziełach nawet znikało. No ale takie są prawa filmu.
Angielscy scenarzyści nie chcieli jednak w czasach Goldfingera francuskiego pojazdu. Popuśćmy nieco fantazję i wyobraźmy sobie nieustraszonego Bonda za kierownicą kultowego Citroën DS. Byłoby ciekawie, prawda? Wiele lat później 007 usiadł za to za kierownicą 2CV, jeździł też Renault, ale to już temat na inną opowieść.







