Dacia Duster Tribrid 150 4×4 z LPG i automatem potrafi zużywać w mieście nie więcej niż 7 litrów gazu na 100 kilometrów. Taki wynik uzyskałem przy normalnej, oszczędnej jeździe, obejmującej również krótkie odcinki. Spalanie sprawdziłem tankowaniem na stacji.
Fabryczne LPG, napęd na cztery koła, automatyczna skrzynia biegów i hybryda pozwalająca poruszać się na samym prądzie. Duster Tribrid ma sporo argumentów dla kierowcy, który szuka uniwersalnego samochodu i pilnuje wydatków na paliwo. Postanowiłem sprawdzić, ile można zyskać, poświęcając więcej uwagi sposobowi jazdy. Bez bicia rekordów cierpliwości i bez podporządkowywania całego dnia jednej liczbie na wyświetlaczu. Efekt to zużycie nieprzekraczające 7 l LPG/100 km w jeździe miejskiej, także na krótkich dystansach. To wynik sprawdzony przy dystrybutorze: ilość zatankowanego gazu została odniesiona do przejechanych kilometrów. Właśnie taki pomiar interesuje mnie najbardziej, bo na stacji płacimy za rzeczywiście uzupełnione paliwo.
Dla porządku: podana wartość dotyczy LPG. Pełny bilans paliwowy samochodu dwupaliwowego wymaga uwzględnienia również benzyny, jeżeli była zużywana w danym okresie. Samego wyniku gazowego nie należy więc automatycznie traktować jako całkowitego zużycia obu paliw.
W naszym wcześniejszym teście Dustera Tribrid 150 4×4 na dystansie 1000 km opisywaliśmy miejskie wskazania komputera na poziomie około 8,5 l LPG/100 km. Teraz sprawdzam oszczędniejszy sposób prowadzenia i wynik z tankowania. To inny zakres próby, dlatego tych liczb nie przedstawiam jako laboratoryjnego porównania.
Najwięcej daje patrzenie dalej niż na zderzak
Nie mówię tu o jeździe jak najwolniejszy emeryt świata. Chodzi o normalne poruszanie się po mieście, z większym naciskiem na płynność. Można sprawnie ruszyć, osiągnąć odpowiednią prędkość i jechać zgodnie z rytmem ruchu. Oszczędności szukam przede wszystkim w unikaniu przyspieszania, po którym za chwilę trzeba mocno hamować. Najprostszy przykład to czerwone światło widoczne z daleka. Wcześniejsze odpuszczenie pedału przyspieszenia daje samochodowi czas na łagodne zwalnianie i odzyskiwanie energii. Podobnie działa rozsądny odstęp od poprzedzającego auta: łatwiej reagować na zmiany tempa bez ciągłego naciskania raz gazu, raz hamulca.
Liczy się też umiar przy rozpędzaniu. Zdecydowane przyspieszenie, kiedy sytuacja tego wymaga, jest częścią normalnej jazdy. Znacznie mniej sensu ma walka o każdą lukę w szeregu samochodów, jeśli kilkaset metrów dalej wszyscy spotkamy się przed tym samym skrzyżowaniem.
Hybryda ma tu co robić
Tribrid 150 4×4, wcześniej nazywany Hybrid-G 150 4×4, łączy turbodoładowany silnik 1.2 zasilany benzyną lub LPG z instalacją hybrydową 48 V i elektrycznym napędem tylnej osi. Choć w nazwie widnieje liczba 150, producent podaje maksymalną moc systemową 154 KM. Z przodu pracuje sześciobiegowy automat dwusprzęgłowy, a z tyłu osobna przekładnia dwubiegowa. Energia odzyskiwana podczas zwalniania trafia do akumulatora o pojemności 0,84 kWh. Później może posłużyć do jazdy elektrycznej. Według Dacii ten napęd pozwala poruszać się na samym prądzie przez nawet 60% czasu jazdy miejskiej. To deklaracja producenta dotycząca czasu, a nie udziału przejechanych kilometrów; w tej próbie nie mierzyłem takiego procentu.
W praktyce warto dać układowi warunki do korzystania z tej możliwości. Płynne operowanie pedałem przyspieszenia pomaga ograniczać zapotrzebowanie na moc. Szerzej budowę przekładni opisaliśmy w materiale o automatycznych skrzyniach biegów stosowanych w firmie.
Można spalić mniej? Pewnie tak, ale po co się męczyć
Moim zdaniem jest jeszcze pole do zejścia niżej. Tyle że dalsze oszczędzanie zaczyna wymagać coraz większego podporządkowania jazdy spalaniu. Trzeba pilnować każdej okazji do odpuszczenia gazu, jeszcze łagodniej przyspieszać i stale myśleć o wyniku. W pewnym momencie jazda zamienia się w mordęgę.






