Klienci francuskich salonów Renault coraz częściej interesują się samochodami elektrycznymi, także używanymi. Guillaume Sicard, szef marki we Francji, mówi w rozmowie z Le Journal de l’Automobile o głębokiej zmianie zachowania kupujących. Dla dealerów oznacza to nowe możliwości, ale również konieczność dostosowania oferty.
Według informacji przytoczonych przez francuski tytuł elektryki stanowią już ponad 42% sprzedaży nowych samochodów osobowych Renault we Francji. Sicard wiąże wzrost zainteresowania między innymi z cenami paliw i kosztami codziennej jazdy. Podczas marcowych dni otwartych samochodu na prąd szukało dwóch–trzech klientów na dziesięciu; w październiku udział ten był ponad dwukrotnie większy. To rozwinięcie tendencji, o której pisaliśmy przy okazji wypowiedzi Sicarda o cenie nowego Twingo. Zainteresowanie odwiedzających salony pokazuje zmianę preferencji, choć jego przełożenie na zamówienia pozostaje osobną kwestią.
Używane elektryki również znajdują klientów
Zmiana obejmuje także rynek wtórny. Samochody elektryczne odpowiadają za 16% sprzedaży aut używanych w omawianej sieci dealerskiej, a przy odpowiedniej dostępności pojazdów udział sięga 20%. Według relacji gazety w tym segmencie popyt przewyższa podaż. Te liczby dotyczą sprzedaży używanych samochodów przez dealerów a osobną perspektywę daje nasze zestawienie rejestracji nowych elektryków na francuskim rynku w październiku 2026 roku.
Oba te obszary warto jednak obserwować, ponieważ dzisiejsze zakupy nowych aut stopniowo kształtują przyszłą ofertę rynku wtórnego. I tak będzie też w Polsce.
Większe zainteresowanie nie gwarantuje wyższych zysków
Sicard przewiduje, że francuska sieć Renault zakończy 2026 rok na plusie, ale z rentownością niższą niż zwykle i dużymi różnicami między dealerami. Jest to prognoza dotycząca trwającego roku. Rosnący popyt na elektryki wymaga od sprzedawców dopasowania zapasów i sprawnego obrotu samochodami. Jednocześnie sieć musi radzić sobie ze spowolnieniem sprzedaży modeli spalinowych.
Zmiana preferencji klientów wpływa więc zarówno na zawartość salonów, jak i na wyniki prowadzących je przedsiębiorców.






