Ceny nowych samochodów we Francji wzrosły w ciągu sześciu lat o 30%, a kierowcy zaczęli dłużej użytkować dotychczasowe auta. Producenci odpowiadają powrotem do modeli kosztujących mniej niż 15.000 euro. W Polsce oznacza to granicę około 65.300 zł, którą obecnie przebijają w dół Fiat Pandina i Dacia Sandero.
Europe 1 zwraca uwagę na zmianę strategii producentów. Po kilku latach skupienia na droższych SUV-ach, rozbudowanym wyposażeniu i napędach elektrycznych koncerny ponownie interesują się najniższym segmentem cenowym. Powód jest prosty: część klientów nie jest już w stanie lub nie chce płacić coraz wyższych kwot za nowy samochód. Według francuskiej rozgłośni ceny nowych aut wzrosły we Francji o 30% w ciągu sześciu lat. Jednocześnie udział najtańszych modeli w rynku miał zwiększyć się z około 4–5% do niemal 20%. Wygląda na to, że niska cena znów staje się jednym z najważniejszych argumentów zakupowych.
Na polskim rynku można jednak znaleźć samochody mieszczące się poniżej tego poziomu. Najbardziej konkretnym przykładem jest obecnie Fiat Pandina, oferowany promocyjnie za 54.900 zł. Po doliczeniu obowiązkowej opłaty transportowej w wysokości 500 zł realna kwota rośnie do 55.400 zł. Dacia informuje z kolei o cenie Sandero rozpoczynającej się od 59.500 zł.
Jest to jednak oferta związana z finansowaniem marki i uwzględniająca rabat, dlatego nie należy traktować jej jako bezwarunkowej ceny gotówkowej dostępnej dla każdego klienta.
Model |
Komunikowana cena w Polsce |
Warunki zakupu |
|---|---|---|
Fiat Pandina Hybrid Pop |
54.900 zł |
Do ceny dochodzi 500 zł opłaty transportowej |
Dacia Sandero TCe 100 |
59.500 zł |
Cena w finansowaniu Dacii, po uwzględnieniu rabatu |
Próg 15.000 euro |
około 65.318 zł |
Przeliczenie według kursu NBP z 21 września 2026 roku |
O szczegółach oferty bazowej Pandiny, w tym czteromiejscowym wnętrzu i braku fabrycznego radia, pisaliśmy w materiale Fiat Pandina POP za 54.900 zł. Z kolei przy Sandero trzeba dokładnie analizować całkowity koszt kredytu, a nie tylko cenę po rabacie. Pokazuje to nasza analiza finansowania Dacii Sandero. Presję na europejskich producentów zwiększają marki z Chin. Guillaume Crunelle z firmy Deloitte, cytowany przez Europe 1, ocenia, że ich udział w europejskim rynku wzrósł w ciągu kilku lat z około 1% do poziomu zbliżającego się do 10%. Konkurencja nie ogranicza się już przy tym do drogich samochodów elektrycznych.
Powrót aut kosztujących mniej niż 15.000 euro jest dobrą wiadomością, lecz nie oznacza niestety powrotu do cennika sprzed kilku czy kilkunastu lat. Samochody w Europie muszą być bardziej skomplikowane, inteligentne a to wszystko powoduje wzrost cen.
źródło: Europe 1






