Dla niektórych kupujących samochód używany kluczowym kryterium jest maksymalnie niski, prawdziwy przebieg. Dalsze kwestie takie jak model, wersja silnikowa, czy poziom wyposażenie schodzą na dalszy plan. Z tego właśnie założenia wychodzi zawsze Pani Aleksandra, która przed dwoma laty wyszukała istną perełkę – Renault Clio IV 0.9 TCe z symbolicznym przebiegiem ledwie 15 tysięcy kilometrów.
Z okazjonalnym zakupem srebrnego Clio był jednak jeden kruczek. Samochód istotnie miał pewne pochodzenie, był na pierwszym przeglądzie w ASO wynikającym z wieku – sprzedawany był jednak z kosmetycznym uszkodzeniem, które udało się usunąć niskim kosztem. Przypomnijmy, czwarta generacja rynkowego przeboju jakim jest Renault Clio produkowana była od 2012 do 2020 roku.
W ofercie znalazł się tylko pięciodrzwiowy hatchback oraz praktyczniejsze kombi. Podobnie jak miało to miejsce w poprzedniej odsłonie, jakość zabezpieczenia antykorozyjnego reprezentuje bardzo wysoki poziom – osobiście wciąż nie spotkałem przerdzewiałego egzemplarza. W konstrukcji Clio IV nie zastosowano wymyślnych rozwiązań technicznych, to wciąż proste i tanie w utrzymaniu urządzenie do przemieszczania się, opakowane estetycznym nadwoziem.
Test: Renault Clio E-Tech Full Hybrid 145 KM. Piekielnie oszczędna hybryda, jazda o kropelce
Obecnie po pokonaniu niespełna 17 tysięcy kilometrów nadal nie można mówić o jakimkolwiek zużyciu eksploatacyjnym wnętrza. W chwili zakupu, jak i dziś wszystkie elementy wnętrza wyglądają jak nowe – z wyjątkiem kierownicy i lewarka zmiany biegów, które nieznacznie ucierpiały w wyniku spotkań z biżuterią. Fotel kierowcy i inne części tapicerskie nie noszą śladów nawet drobnych przetarć. Na karoserii przybyły jedynie symboliczne pamiątki miejskiej walki o każdy centymetr miejsc parkingowych i niefrasobliwych innych kierowców.
Renault Clio 0.9 TCe – komfort i wyposażenie
Pozycja za kierownicą jest doskonała do miasta i wystarczająca na dłuższe trasy. Przednie fotele mimo miernego wyprofilowania okazują się po prostu dobre. Nie rozczarowuje także zakres regulacji fotela i kierownicy – dogodne warunki stworzy dla siebie zarówno osoba o wzroście 160 cm, jak i dwumetrowiec. Opisywany egzemplarz opuścił fabrykę z elektrycznie sterowanymi przednimi szybami, podłokietnikiem, często spotykaną nawigacją z dotykowym ekranem.
Zdaniem właścicielki jedynym słabym punktem Renault Clio jest wyciszenie wnętrza, które staje się dokuczliwe w trasie. O ile w mieście warkot małego silniczka nie jest irytujący, o tyle w trasie w połączeniu z szumem wiatru potrafi skutecznie zagłuszyć rozmowy z pasażerami. Pani Aleksandra narzeka także na mizerną dynamikę poza miastem z pasażerami na pokładzie, trudno jednak oczekiwać fantastycznych osiągów i elastyczności od małolitrażowej konstrukcji.
Test: Renault Symbioz E-Tech full hybrid 145 esprit Alpine – kiedy Captur to za mało
Silnik 0.9 TCe – spalanie
Napęd zapewnia doceniany benzynowy silnik 0.9 TCe o mocy 90 KM połączony z pięciostopniową przekładnią. Jej praca daleka jest od precyzji japońskich konkurentów, co trzeba sobie uświadomić przed zakupem. Przekładnia potrafi haczyć i skłaniać do sprawdzania – co doskonale pamiętam z jazd testowych nowymi egzemplarzami. Poszczególne przełożenia są jednak dobrze zestopniowane pozwalając wykorzystać potencjał niewielkiego silnika.
W mieście musimy liczyć się ze spalaniem na poziomie 6,5-7 litrów na sto kilometrów, rozsądna podróż drogami krajowymi w tempie autobusu rejsowego zaowocuje wynikiem zbliżonym do 5 litrów, zaś na autostradzie przy maksymalnej dopuszczalnej prędkości konsumpcja ociera się o 8 jednostek. Jednostka 0.9 TCe w mieście zapewnia optymalne osiągi. Jej największą zaletą jest jednak brak większych problemów, co potwierdzają użytkownicy egzemplarzy o słusznych przebiegach. W Clio Pani Aleksandry zużycie oleju silnikowego czy wycieki nie występują.
Na dzień dzisiejszy przeprowadzane są tylko wymiany oleju silnikowego, filtrów oraz coroczny serwis klimatyzacji. Ten egzemplarza udowadnia tylko, że warto szukać samochodów z niskim przebiegiem, wciąż takie trafiają na rynek z różnych względów.
Nowe Renault Clio z polskiego salonu. Cena, silniki, wyposażenie















