Nie każdy samochód jest zwykłym elementem kolekcji, niektóre mają wartość, której nie da się przeliczyć na pieniądze – opowiadają historię i budzą wspomnienia. Piotr Pyrka, który od nastoletnich lat jest zafascynowany Citroënem BX, ma już 15 egzemplarzy tego modelu. Jeden z nich zakupiony w 2002 roku ma znaczenie szczególne. „Mam go od ponad dwóch dekad i nigdy go nie sprzedam” – przekonuje.
Jeśli śledzicie artykuły na portalu Francuskie.pl na pewno znacie Piotra z relacji z rajdów Budapeszt – Bamako 2024 i Trans-Carpathia 2025, w których razem z Tomaszem Nowakiem startował Citroënem BX 4×4. Spotkałam Piotra podczas tegorocznych targów Retro Motor Show w Poznaniu. Na powitanie spytał mnie: „Chcesz zobaczyć mój nowy nabytek?” Chodziło oczywiście o nowy samochód i oczywiście o BX-a, ale tym razem w rozmiarze mini – pomniejszoną wersję modelu, który zajmuje w jego kolekcji miejsce szczególne.
Citroën BX pokonywał konkurencję we wszystkim
Historia miłości Piotra do BX-a trwa od wielu, wielu lat. Po raz pierwszy zetknął się z tym modelem jako młody chłopak przy garażu sąsiada. „W 1993 roku razem z ojcem szukałem samochodu, który mógłby zastąpić wysłużoną Syrenkę. W czasach, gdy nie było jeszcze internetu, a motoryzacyjnych informacji szukało się w katalogach i komisach, uwagę naszej rodziny zwrócił biały BX należący do sąsiada. Zajrzeliśmy do folderów, zaczęliśmy porównywać masy, pojemności bagażników, zużycie paliwa, prędkości maksymalne i wielkość kabin. BX wygrywał z konkurencją pod każdym względem” – opowiada Piotr.
„Wielu kierowców w Polsce obawiało się wówczas hydropneumatyki, ale my przestaliśmy się bać i zdecydowaliśmy się kupić BX-a. Tak zaczęła się moja przygoda z tym modelem, która trwa do dziś”.
Piotr ma około 15 egzemplarzy – 16-zaworowe, z silnikami 1.4, 1.6 oraz kilka BX-ów z napędem na cztery koła. W kolekcji znajduje się również prawdziwa perełka – BX Digit, którego udało mu się kupić za stosunkowo niewielkie pieniądze. Samochód miał wiele dodatków w nowszej wersji dlatego poprzedni właściciel nie zdawał sobie sprawy, z tego, co tak naprawdę sprzedaje, ale Piotr wprawnym okiem rozpoznał, że to Digit z charakterystyczną, futurystyczną deską rozdzielczą.
Samochód, którym przyjechał na Retro Motor Show 2026, to jego drugi BX. Pierwszy egzemplarz został zniszczony w wypadku, ratując właścicielowi życie. Jest to wersja TRD Turbo pochodząca z 1989 roku, którą znalazł na przetargu. Był mocniejszy, szybszy i lepiej wyposażony od poprzedniego BX-a, ale okazał się droższy niż początkowo planował Piotr. Okazało się, że nie był jedynym chętnym na zakup. Ktoś również upatrzył sobie ten model i zaczął się licytować, ale ostatecznie wygrała oferta Piotra.
Ponad 400 tysięcy kilometrów na liczniku i wciąż jedzie
Kupiony z przebiegiem około 240 tys. km Citroën BX TRD Turbo z 1989 roku miał być samochodem do wszystkiego. Piotr pokonywał około 100 km dziennie do pracy i z powrotem a kiedy przesiadł się na samochód służbowy, BX służył rekreacyjnie na wyjazdach wakacyjnych i na zlotach.
Przy przebiegu około 120 tys. km, w samochodzie zamontowano nowy, fabryczny silnik. Dzisiaj licznik pokazuje już ponad 400 tys. km, ale samochód wciąż cieszy niezrównanym komfortem i niezawodnością. Diesel 1.8 fabrycznie dysponował mocą około 90 KM, ale Piotr podniósł moc do około 110 KM.
„Citroën BX TRD był jednym z najszybszych samochodów z silnikiem Diesla dostępnym w tamtym czasie w Europie i wciąż zachwyca osiągami. Jak wjadę na autostradę i mam wrzucony piąty bieg, nie muszę nawet redukować. Z ponad 80 km/h dociskam gaz i ciężarówki zostają z tyłu” – powiedział.
Kolejne modyfikacje
Samochód przez lata był doposażany i przechodził różne modyfikacje z wykorzystaniem fabrycznych elementów pochodzących z nowszych i mocniejszych wersji BX-a. W szczególności od GTi, od którego przejął klapę bagażnika ze spoilerem, przedni, dolny spoiler oraz felgi. Otrzymał również inne fotele.
„Kiedyś w klubie była moda aby doposażać samochody w fabryczne komponenty. Ten model wyjechał z fabryki w najprostszej wersji wyposażenia, a teraz jest jedną z lepszych. W BX-ie bardzo szybko i wdzięcznie się wszystko przekłada” – mówi Piotr. „Wciąż mam do niego wszystkie oryginalne elementy”.
Fotele zostały zmienione z bardzo praktycznego powodu. Kilka lat temu właściciel wybierał się ze znajomymi do Wenecji. Oryginalne siedzenia z 1989 roku nie zapewniały już takiego komfortu podczas długiej podróży, dlatego zastąpiły je fotele z 16-zaworowej wersji BX-a.
BX, który nie chce się zestarzeć
Kiedy zadebiutował w 1982 roku, część wiernych fanów Citroëna nie była do końca zadowolona ponieważ nadwozie zaprojektowało włoskie studio Bertone a mechanika pochodziła od PSA a zatem nie była wyłącznie efektem prac inżynierii Citroëna. Samochód posiadał jednak coś, co jest charakterystyczne dla marki – hydropneumatyczne zawieszenie. Według Piotra, to właśnie ta mieszanka sprawiła, że BX jest jest tak interesującym i ponadczasowym autem.
„Moim zdaniem Citroën BX znakomicie zniósł próbę czasu. Charakterystyczne, kanciaste nadwozie nadal wygląda świeżo. Owszem, we wnętrzu można znaleźć typowe dla epoki trzeszczące plastiki, ale ma przestrzeń i funkcjonalność, której nie powstydziłyby się znacznie młodsze samochody” – przekonuje.
„Nigdy go nie sprzedam”
BX TRD Turbo od ponad 20 lat jeździ na zloty, wyjazdy i rodzinne wyprawy, w tym kilka razy odwiedził Bałkany. Na tym nie koniec. Samochód wciąż wiernie służy swojemu właścicielowi. „Najbardziej cenię w nim nie liczby, nie osiągi, czy wyjątkową wersję wyposażenia, ale fakt, że wchodzę do niego, przekręcam kluczyk, odpala z półobrotu, podnosi się i mogę jechać a właściwie płynąć po drodze. Potrafi więcej niż współczesne auta i rzadko zostaje z tyłu.
Mój kochany BX, to moja wizytówka. Kiedy znajomi go widzą, od razu wiedzą, że to ja. Nigdy go nie sprzedam” – podsumowuje Piotr.
Zobacz także:
- „Wcale go nie chciałem”. Citroën GS Chic z 1985 roku na Retro Motor Show 2026
- Citroënem ID19 do Saint-Tropez. Ponad 3000 kilometrów przez Alpy i Lazurowe Wybrzeże (Retro Motor Show 2026)













