Citroën rozbudził ogromne oczekiwania zapowiedzią powrotu 2CV, ale najważniejsza premiera marki może właśnie wypaść z kalendarza. Według najnowszych informacji koncept nowego modelu nie pojawi się na październikowym salonie samochodowym w Paryżu.
Nowy Citroën 2CV miał być jedną z największych atrakcji Mondial de l’Auto 2026. Marka zapowiadała powrót samochodu prostego, lekkiego, elektrycznego i dostępnego cenowo. Paryż miał być miejscem, w którym publiczność po raz pierwszy zobaczy projekt w pełnym świetle. Teraz nad tą premierą pojawił się duży znak zapytania. Według informacji francuskiego L’Argus koncept zapowiadający przyszłego 2CV został wycofany z programu salonu, zaplanowanego na 12–18 października 2026 roku. Citroën oficjalnie nie potwierdził jeszcze odwołania prezentacji. Informacja pochodzi jednak z dobrze poinformowanego francuskiego medium, które od wielu miesięcy ujawnia szczegóły projektu E-Car Stellantis, w tym plany dotyczące małego Citroëna i jego odpowiednika przygotowywanego przez Fiata.
W maju 2026 roku Citroën oficjalnie ogłosił, że wprowadzi do gamy nowy model inspirowany duchem legendarnego 2CV. Ma to być współczesna interpretacja jego najważniejszych wartości: prostoty, niskiej masy, praktyczności, komfortu i dostępnej ceny. Producent używał przy tym wyjątkowo mocnych słów. Zapowiadał samochód elektryczny, niezbędny, przystępny cenowo, ludzki i bardzo pożądany a Xavier Chardon, szef marki, mówił o ponownym zaczarowaniu elektrycznej mobilności dla nowego pokolenia.
Citroën poinformował również, że podczas paryskiego salonu ujawni więcej szczegółów. Koncept nowego 2CV miał być jedną z największych premier tegorocznej imprezy. Francuskie.pl informowało wcześniej o planowanym terminie prezentacji nowego Citroëna 2CV. Kolejne doniesienia mówiły nawet o trzech wersjach stylistycznych projektu oraz zamkniętym pokazie przeprowadzonym dla przedstawicieli marki. Jeżeli samochód rzeczywiście nie pojawi się w Paryżu, będzie to ogromne rozczarowanie.
Francuskie media twierdzą, że przesunięcie prezentacji może mieć swoją przyczynę w problemach z akceptacją finalnej specyfikacji nowej europejskiej kategorii małych samochodów elektrycznych M1E. Nasze źródła mówią też o konflikcie między markami wewnątrz Stellantis. Nowy 2CV przyćmiłby inne premiery a na to koncern nie chce pozwolić. Wiemy też z całą pewnością, że przynajmniej jeden projekt nadwozia jest gotowy i mógłby zostać pokazany, bo wcześniej widzieli go dealerzy na konwencji w Paryżu.
Nasz komentarz: największym problemem jest skala rozbudzonych oczekiwań
2CV nie jest zwykłym oznaczeniem modelu, które można przykleić do dowolnego miejskiego elektryka a Citroën dość świadomie sięgnął po ten kapitał. Zapowiedź powrotu 2CV natychmiast wywołała większe zainteresowanie niż premiery kolejnych SUVów czy crossoverów. Oczekiwania są ogromne i jeśli rezultatem projektu będzie zwykły mały samochód zbudowany głównie z części znanych z innych modeli Stellantis, wyposażony w niewielki akumulator i jedynie powierzchownie nawiązujący do 2CV, rozczarowanie może legendę marki po prostu zabić. Oczywiście przesunięcie premiery nie musi być złym pomysłem – bo lepiej pokazać dopracowany samochód później, niż wykorzystać legendarną nazwę do promocji projektu, który nie jest gotowy. Sytuacja jest jednak wyjątkowo niewygodna dla Citroëna: jeszcze kilka tygodni temu nowy 2CV był przedstawiany jako jedna z gwiazd Paryża.
Marka włożyła palec między drzwi, używając nazwy swojej największej legendy. Nieobecność zaboli.
Źródło: L’Argus, Citroën,






