Stellantis ma pecha z lampami. Kiedyś były problemy z wodą w tylnych lampach DS 7 Crossback, teraz są gasnące diody w charakterystycznych tylnych lampach Dodge’a Durango. Na szczęście doczekały się reakcji producenta. Marka wydłuża ochronę wybranego elementu do pięciu lat bez limitu przebiegu. Część właścicieli może także odzyskać pieniądze wydane wcześniej na naprawę.
Program obejmuje wybrane Durango z lat modelowych 2018-2024. Dotyczy zespołu oświetlenia LED zamontowanego w klapie bagażnika, stanowiącego środkową część charakterystycznego wzoru „racetrack”. Podstawą naprawy jest całkowity lub częściowy brak świecenia diod. Rozszerzenie ochrony nie obejmuje automatycznie wszystkich tylnych lamp samochodu. Pięcioletni okres liczy się od daty pierwszego oddania samochodu do użytkowania. Właściciel nie otrzymuje więc kolejnych pięciu lat od ogłoszenia programu. Przebieg pojazdu nie ogranicza tej ochrony.
Dodge przewidział również rozwiązanie dla objętych programem samochodów, które przekroczyły już pięcioletni okres. W ich przypadku możliwość skorzystania z naprawy będzie dostępna przez sześć miesięcy od daty powiadomienia właściciela.
Producent wysyła uprawnionym właścicielom listy z informacjami o programie. Przy wystąpieniu usterki należy skontaktować się z dealerem. Jeśli lampa działa prawidłowo, naprawa nie jest potrzebna. Osoby, które wcześniej zapłaciły za usunięcie tego konkretnego problemu, mogą ubiegać się o refundację po przedstawieniu wymaganej dokumentacji.
Durango pozostaje ważnym modelem marki: opisywaliśmy jego zwycięstwo w badaniu satysfakcji J.D. Power APEAL 2025 oraz rozszerzenie oferty o lakier Smokescreen. A co z autami sprowadzonymi do Polski? Amerykański komunikat nie potwierdza dostępności programu w naszym kraju – przed zleceniem naprawy warto ustalić z autoryzowanym serwisem, czy konkretny VIN kwalifikuje się do ochrony i gdzie można ją zrealizować.






