Pracujesz w Citroënie, to jeździsz Citroënem. André Citroën traktował własną markę z taką powagą, że według Charlesa Rocheranda jego pracownicy nie powinni używać samochodów konkurencji. Sam twórca marki, kiedy wyjeżdżał na wakacje i potrzebował dużego, luksusowego samochodu, wybierał Hispano albo Minervę.
Założyciel marki był człowiekiem absolutnie przekonanym o własnej firmie, obsesyjnie wręcz dbającym o jej prestiż, a jednocześnie bardzo dobrze zdawał sobie sprawę z ograniczeń samochodów, które w danym momencie produkował.
Citroën przez lata nie miał samochodu dla samego Andre Citroëna
Problem pojawił się szczególnie wyraźnie pod koniec lat 20. André zbudował gigantyczne przedsiębiorstwo produkujące samochody dla coraz szerszej klasy średniej, jednak jego własna oferta długo pozostawała skoncentrowana na konstrukcjach czterocylindrowych i stosunkowo popularnych. Rocherand opisuje, że do 1928 roku André jeździł po Paryżu wykonywanymi przez własną firmę samochodami typu coupé de ville. Gdy jednak wyjeżdżał na wakacje i chciał podróżować dużym, komfortowym autem, sięgał po Hispano albo Minervę. Hispano-Suiza należała do najwyższej motoryzacyjnej ligi, podobnie jak belgijska Minerva. Sam Citroën doskonale znał zresztą tę ostatnią markę jeszcze z czasów swojej działalności w firmie Mors. O tym, jak ważny był Mors dla narodzin późniejszego imperium, pisaliśmy szerzej w materiale MORS – narodziny automobilowej drogi André Citroëna.
Tymczasem pracownicy mieli jeździć Citroënami
Według niego André był na tyle „ekskluzywny” w podejściu do własnej firmy, że pracownikom zabraniał korzystania z samochodów innych marek. Autor komentuje, że szef, sam wybierając Hispano lub Minervę, dawał w tej sytuacji bardzo zły przykład. Jednak w 1928 roku Citroën zmienił swoją politykę modelową. Francuski rynek okazywał się zbyt mały, aby wielkie moce produkcyjne Javel można było wykorzystywać, sprzedając mniejsze modele. Jednocześnie samochody amerykańskie, szczególnie Chrysler i Dodge, wyznaczały nowe standardy wielkości, osiągów oraz komfortu. Tak narodziły się C4 i sześciocylindrowy C6.
C6 otwierał przed marką zupełnie nową grupę klientów – ludzi, którzy wcześniej mogli patrzeć na Citroëna jak na producenta niewielkich popularnych samochodów, podczas gdy sami wybierali konstrukcje wyższych klas. Do tej grupy w pewnym sensie należał sam André.
Twórca masowej motoryzacji też chciał luksusu
Oczywiście to komplikuje obraz Citroëna jako człowieka produkującego wyłącznie tani samochód dla mas. André chciał demokratyzować motoryzację, jednak sam doskonale rozumiał atrakcyjność większych, mocniejszych i bardziej prestiżowych samochodów, dlatego C6 miał znaczenie większe niż dodanie kolejnego modelu. Marka zaczynała oferować samochód ludziom, którzy do tej pory mogli powiedzieć Citroënowi: bardzo podoba nam się pańska fabryka, tylko proszę nam jeszcze zbudować auto, którym sami chcielibyśmy jeździć a wśród tych ludzi najwyraźniej znajdował się… również właściciel fabryki.
Więcej o niezwykłym sposobie prowadzenia przedsiębiorstwa przez jego założyciela przeczytacie w materiale Jak André Citroën zarządzał swoją firmą? „Wszędzie było go pełno”, a pełną historię marki znajdziecie w naszym opracowaniu Historia marki Citroën.
Źródło: Charles Rocherand, „L’Histoire d’André Citroën. Souvenirs d’une collaboration 1922–1934”, pierwsze wydanie 1938.






