Czy Volkswagen znów oszukał tysiące klientów?

17 15

Wygląda na to, że afera dieselgate nie była jedyną, która narazić może (i powinna!) na szwank imię Volkswagena. Wprawdzie ta, o której dziś napiszę, ma nieporównywalnie mniejszy zasięg, ale i tak dotyczy kilku, a może nawet kilkunastu tysięcy klientów niemieckiej marki. I najwyraźniej znowu Volkswagen złamał prawo, a w dodatku oszukał tysiące klientów.

Nasz Czytelnik, FioleK (dziękujemy!) podesłał nam link do tekstu opublikowanego przez Autogaleria.pl. Wynika z niego, że Volkswagen przez parę lat wprowadzał na rynek samochody przedprodukcyjne i testowe. Ale nie testowe z np. parków prasowych, czy auta przeznaczone do jazd próbnych u dealerów, co jest dozwolone. Chodzi o samochody używane do testów przeprowadzanych przed wprowadzeniem modelu na rynek. A takie postępowanie jest niezgodne z prawem zarówno w Europie, jak i w USA. Niemiecki Der Spiegel informuje zaś, iż Volkswagen oszukał tysiące klientów właśnie na rynkach europejskich i w Stanach Zjednoczonych.

Według niemieckiego pisma cały proceder zaczął się już w 2006 roku. Owszem – taka działalność może być legalna, aut nie trzeba koniecznie i nieodwołalnie złomować. Sprzedając je trzeba jednak dopełnić obowiązku poinformowania kupującego o tym, że to egzemplarz przedprodukcyjny bądź testowy. Taki samochód musi posiadać stosowne dokumenty potwierdzające ten fakt. A Volkswagen takich dokumentów nie wystawiał. Czyli dla zysku znów oszukał tysiące klientów udając, że sprzedaje im auta pełnowartościowe.

Użytkowanie takich aut nie musi być niebezpieczne. Mogą to być pełnowartościowe samochody. Niestety skoro były przedprodukcyjne bądź testowe, to mogą jednak nie spełniać określonych norm, ewentualnie mogą posiadać spory przebieg w ciężkich warunkach. Jeśli klient o tym wie i decyduje się na zakup – jego sprawa. Jeśli producent i sprzedawca to ukrywają – jest oszustwo. Ale do tego w przypadku Volkswagena i zależnych od niego marek chyba powinniśmy się już naprawdę zacząć przyzwyczajać. Co nie znaczy, bynajmniej, że mamy to akceptować.

Volkswagen swój proceder zgłosił do niemieckich władz dopiero teraz, czyli przez 12 lat oszukał tysiące klientów. Co ciekawe – zupełnie nie wyciągnięto wniosków z dieselgate, bo podobno szef Grupy Volkswagena, Herbert Diess, wiedział o wszystkim od 2016 roku. Mimo to przez dwa lata nie podjęto żadnych działań, a proceder kwitł.

Podtrzymuję swoją opinię wydaną już parę lat temu – tę markę powinno się zaorać. To jedyne wyjście, by skończyć z oszukiwaniem klientów.

 

 

Krzysztof Gregorczyk

Galeria

Jeśli na powyższej liście nie ma Twojego wydarzenia zajrzyj tutaj

polecamy

Może ci się spodobać również
avatar
6 Wątki komentarzy
11 Odpowiedzi na wątki
3 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najciekawszy wątek komentarza
12 Autorzy komentarzy
GrubySceptykObiektywnyObiektywnyobiektywny Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marcin
Gość
Marcin

Czyli do menadżera reno dołączy menadżer z vw. Może skończy to erę „optymalizacji” w motoryzacji.

FioleK
Gość
FioleK

Myślę, że główny problem jest w tym, że każdy samochód różniący się od wersji finalnej nie ma homologacji, która jest prawnie wymagana. Większość osób psioczy, że te wszystkie normy to wymysł „głupiej EU”. Jednakże, spełnienie większości wymagania nijako gwarantuje to, że otrzymany produkt jest bezpieczny i możliwe nawet, że przyzwoitej jakości. Oczywiście homologowanie każdej podwersji byłoby zbyt kosztowne, pewnie przekraczając wartość tych samochodów. Trzeba przeprowadzić wszystkie wymagane prawem badania w notyfikowanych jednostkach albo chociaż pewnie wykazać się sensownymi badaniami inżynierskimi. Chociaż wróć, samochód to zbyt poważna rzecz, aby można się było chwalić tylko badaniami inżynierskimi. Jednak ktoś znający się na… Czytaj więcej »

FioleK
Gość
FioleK

Co więcej, będąc posiadaczem samochodu bez homologacji nakazałbym jego odbiór, zwrot jego wartości z odsetkami karnymi albo dostarczenie nowego samochodu, nie gorzej wyposażonego niż obecnie użytkowany + dość spore zadośćuczynienie za jazdę niebezpiecznym samochodem, nie spełniającym norm (wszystkich, a nie tylko emisji spalin) i zwrot za naprawy, które być może wynikały z wad ukrytych wynikających z prototypownia samochodu. Sorry, ale jak mam być testerem samochodu, to a) nie płacę za ten samochód i jego utrzymanie – paliwa, OC, AC i przede wszystkim serwis, b) ktoś płaci mi za to, że ryzykuje jazdę takim samochodem. A i B oczywiście nie ma… Czytaj więcej »

Lucas
Gość
Lucas

By skończyć VW trzeba sprzedawać więcej aut francuskich aby to trzeba robić problem francuskiej motoryzacji jest w firmach a nie żalić się na Vaga. Na razie wygrywają i są najważniejszym koncerem motoryzacyjnym na świecie.

kolo
Gość
kolo

Najważniejszym? Chyba największym jak już. Volkswagen „cudowne dziecko Hitlera” wykończy się sam.

Lucas
Gość
Lucas

To powiedz kto sprzedaje najwięcej aut w Europie i Top 3 najlepiej się sprzedających się aut na świecie.

cindar
Gość
cindar

Wygrywają ??? Chyba oszukują

Nevermind
Gość
Nevermind

Czy to portal niemieckie.pl?

obiektywny
Gość
obiektywny

Miałem niemieckie, francuskie i japońskie auta. Zdecydowanie najlepsze są niemieckie. Sorry, ale francuskie nie mają nic poza może trochę bardziej miękkim zawieszeniem. Reszta to mega słaba podróbka auta. Japończycy coś tam próbują robić, ale środek tych aut woła o pomstę do nieba. Nigdy więcej francuza ani japońca nie kupię, po prostu.
A na tej stronie jest taka propaganda na francuskie auta, ze nawet sam Hitler by sie nie powstydził.

Gruby
Gość
Gruby

Produkty VW i tak nigdy nie były pełnowartościowymi autami więc w czym problem? Kupujący VW kupuje przede wszystkim nienamacalny prestiż, fizyczny produkt jest tu tylko dodatkiem.