REKLAMA

Test: Renault Espace dCi 200 EDC Initiale Paris

148
UDOSTĘPNIEŃ
377
ODSŁON

Zobacz również

Jest całkiem spore grono osób wychodzących z założenia, że nie warto kupować nowych modeli. Że lepiej zaczekać, aż przeminą tzw. „choroby wieku dziecięcego”. Że lepiej kupić samochód już po liftingu. Ewentualnie tuż przed liftingiem. Z naszych łamów wiecie doskonale, że Renault Espace został poddany liftingowi, ale na polski rynek te samochody trafią dopiero za parę miesięcy. Może więc jest to doskonały moment na kupno Renault Espace w wersji rynek opuszczającej? Takiej na przykład, jak testowane Renault Espace dCi 200 EDC Initiale Paris.

Coś mi mówi, że i dealerzy będą skłonni do oddania Renault Espace sprzed liftingu za rozsądną kasę. Czyli jeszcze taniej, niż występowała ona w cennikach. A to przecież nie jest tani samochód, przynajmniej w wartościach bezwzględnych. Bo w odniesieniu do tego, czego możecie się w nim spodziewać, ceny są skalkulowane całkiem dobrze. Ale próżny Wasz trud, jeśli chcecie znaleźć cennik Espace na stronie Renault. Aktualnie go nie ma. Najwyraźniej importer szykuje się już do publikacji cen poliftingowej wersji. Gdy się pojawią, na pewno je u nas znajdziecie.

Renault Espace, także w wersji dCi 200 EDC Initiale Paris, jest samochodem całkiem dobrze znanym w Polsce. Może niezbyt popularnym, bo w tym przedziale cenowym nie wszyscy wybierają ten typ nadwozia. No właśnie – jaki segment tak naprawdę reprezentuje Renault Espace? Niedawno samochód otrzymał nagrodę dla najlepszego minivana. Czy jednak wciąż jest minivanem? Wielu fanów Espace’a zdecydowanie tu protestuje. Na pewno nie można go też uznać za SUV-a. Chyba najbezpieczniej będzie uznać go po prostu za crossovera – model, który tak naprawdę łączy cechy kilku różnych segmentów. I rzeczywiście – jest w piątej generacji Espace’a coś z minivana, coś z limuzyny i coś z SUV-a. Ostatecznie jednak Espace V, to samochód trudny do zakwalifikowania. Niektórzy stwierdzą pewnie, że zgodnie ze starą zasadą jak coś jest do wszystkiego (czy wszystkim po trochu), to jest do niczego. Ale nie – piąta generacja Espace jest samochodem bardzo ciekawym. Wymaga jednak nieco odwagi przy podejmowaniu decyzji zakupowej.

Dlaczego? Utarło się, że prestiż dają limuzyny. Minivany z kolei są dla podtatusiałych starszych panów. SUV-y z kolei, według innej teorii, wybierają faceci, którzy chcą udowodnić, że są bardziej męscy, niż w rzeczywistości. Czy więc jest grupa docelowa klientów mogących pragnąć minivana? Z pewnością tak. I chyba nie ma w tych ludziach żadnej z wyżej wspomnianych, legendarnych (w sensie – biorących się z legend) cech. Mi Espace się podoba, choć nie przepadam za SUV-ami, nie szukam prestiżu limuzyn, a i córki mam już na tyle duże, że podtatusiałym trudno mnie chyba określić. Zwłaszcza, kiedy zna się mnie osobiście i wie, jaki ze mnie dziwny człowieczek.

Espace podoba mi się dlatego, że jest inny. To w zasadzie jedyny aktualnie samochód, który tak wygląda. Niby sylwetka trochę zbliżona do niektórych minivanów, może też trochę do SUV-ów, ale na ulicy nie pomylicie Espace’a z żadnym innym samochodem. Nie ma takiej opcji. I to bez względu na to, z której strony nań patrzycie! Jest jedyny w swoim rodzaju, a ja lubię oryginalne samochody. Ma dobre proporcje, ciekawy design, robi świetne wrażenie. Nie nadaje się tylko dla ludzi chcących wtopić się w tłum. Kompletnie niewyrazistych. Dlatego nie sądzę, by flagowy de facto model Renault wybrał ktoś, kto do tej pory kupował Škody, albo Volkswageny.

Co ciekawego jest w Renault Espace dCi 200 EDC Initiale Paris? To najdroższa, najlepiej wyposażona odmiana, do której oczywiście można jeszcze domówić określone opcje. Niemniej jednak tutaj nawet skórzana tapicerka była standardem! Wybierało się tylko pomiędzy cieniowaną i jednotonową. Fotele podgrzewane i wentylowane, zagłówki relaks, ekrany w zagłówkach, bezprzewodowe słuchawki, system multimedialny z wertykalnie ułożonym ekranem, nawigacja, elektryka, siedmiomiejscowe nadwozie i mnóstwo mniej lub bardziej przydatnego wyposażenia. W efekcie to samochód, który zadowoli naprawdę wybrednych klientów. Oczywiście sa na rynku limuzyny oferujące więcej, ale jeśli chodzi o crossovery, zwłaszcza w tym przedziale cenowym, Espace naprawdę oferuje wiele.

Po liftingu będzie jeszcze ciekawszy, pytanie tylko, ile trzeba będzie w zamian zostawić pieniędzy w salonie Renault. Poliftingowa wersja otrzyma matrycowe reflektory LED, asystenta utrzymania pasa ruchu (znane już z aktualnych generacji Clio i Captura) i parę innych dodatków. W efekcie będzie jeszcze bardziej atrakcyjnym samochodem. Ceny pewnie jakoś diametralnie nie wzrosną, ale trzeba mieć na względzie fakt, iż samochody ostatnio dość wyraźnie drożeją. Renault stara się nie podnosić cen w jakiś bardzo wyraźny sposób, ale przecież dokładać do interesu też nie będzie.

Zostawmy jednak politykę cenową i skupmy się na przedliftingowym Renault Espace dCi 200 EDC Initiale Paris, którym miałem wielką przyjemność niedawno pojeździć. Pokonałem tym samochodem dość spory dystans, bo uzbierało się tego niemal 1.210 km. Sporą część w trasie, w tym mniej więcej połowę, na trasach szybkiego ruchu (drogi ekspresowe). Ten samochód pozwala naprawdę mocno zrelaksować się podczas podróży! To nie jest wyścigówka. Nie szukajcie tu sportu, choć naturalnie auto potrafi pojechać szybko (wyraźnie szybciej, niż dopuszczają do polskie przepisy) i jest całkiem dynamiczne. Renault Espace dCi 200 EDC Initiale Paris to samochód, którym lepiej jednak podróżować zgodnie z prawem. Dzięki temu dojedziecie na miejsce w wyznaczonym przez dobrze działającą nawigację czasie, a do tego podróż kompletnie Was nie zmęczy!

To zasługa szeroko pojętego komfortu Renault Espace. Szerokie, wygodne fotele z wydłużanym siedziskiem i dobrym trzymaniem bocznym, dobrze dostrojone zawieszenie, które nic sobie nie robi z większości charakterystycznych dla polskich dróg nierówności nawet mimo 19-calowych felg i opon o profilu 55, dobre wyciszenie wnętrza, ambientowe oświetlenie i przyjemny dźwięk sączący się z niezłej jakości zestawu audio. Podróż w takich warunkach jest naprawdę przyjemna. Do tego dochodzi duże poczucie przestronności i to nawet mimo dość rozbudowanej konsoli środkowej. Z pewnością znajdą się kierowcy np. o bardzo długich nogach i średniej długości rękach, którym owa konsola będzie trochę przeszkadzać. Słyszałem narzekania, że tacy ludzie nie mają co zrobić z kolanami i muszą je o tę konsolę opierać. To się może zdarzyć. Także kierowcy o wzroście ok. 160 cm mogą być nie do końca usatysfakcjonowani. Dotyczy to głównie kobiet, bo mężczyzn o tym wzroście nie spotyka się zbyt wielu. Jeśli ktoś z Was ma 160 cm, to może nie być w stanie przysunąć fotel na tyle blisko, by móc wygodnie sięgać nogami do pedałów. Wyjście jest w zasadzie tylko jedno – podniesienie fotela. Wówczas przybliży się on do kierownicy i da się jechać wygodnie i bezpiecznie.

Z sięganiem do lewarka skrzyni biegów nie będzie problemu. Jest położony tak, że chyba dla kierowcy o każdych gabarytach będzie pod ręką. Ma oczywiście bardzo designerski kształt. A poza tym Renault Espace jest wyposażone w skrzynię automatyczną. To dwusprzęgłowa przekładnia EDC. A to z kolei oznacza, że nie będziecie do owego lewarka sięgać zbyt często.

Sama skrzynia działa dobrze. Łagodnie zmienia przełożenia zarówno w górę, jak i w dół. Naturalnie ma też tryb manualny, gdyby ktoś chciał sam decydować o momencie zmiany biegu. Generalnie przekładnia EDC działa fajnie, a jeśli ktoś powie Wam, że jest wolniejsza od na przykład DSG, to zapytajcie go, o ile. A potem możecie zadać jeszcze drugie pytanie – jakie ta różnica rzędu nielicznych dziesiątych części sekundy ma znaczenie w codziennym życiu? To nie tor wyścigowy, to zwykła droga. Tutaj naprawdę nie ma to znaczenia, czy skrzynia jest o 0,2, czy 0,3 sekundy szybsza, czy wolniejsza. Bardziej interesuje mnie jej trwałość i koszty serwisowania. A o skrzyniach DSG trochę czytałem i wcale nie wypadają pod tym względem jakoś rewelacyjnie. O przekładniach EDC czytałem dużo mniej takich materiałów.

Ale to tak na marginesie tylko. Kiedy kończyłem test na liczniku przebiegu Renault Espace było już nieco ponad 34.000 km. Można powiedzieć, że to niedużo, ale proszę pamiętać, że mowa jest o samochodzie z parku prasowego. Te auta z reguły nie mają łatwego życia. Mimo tego nie miałem żadnych zastrzeżeń do pracy skrzyni EDC. Działała bardzo dobrze. W zasadzie jedyne zastrzeżenie do skrzyni biegów jest takie, że w normalnym trybie trochę zwleka z ruszeniem po całkowitym zatrzymaniu.

Wróćmy jeszcze na chwilę do zawieszenia. Renault Espace w trasie praktycznie płynie. To najlepsza francuska szkoła komfortu zawieszenia. Zachowanie auta w trasach można wręcz porównać do hydropneumatyki Citroëna. OK, z pewnością nie każdy lubi taką pracę zawieszenia, ale wśród miłośników francuskiego komfortu przeważają ludzie, którym się takie coś spodoba. Również dość typowe dla francuskich zawieszeń jest to, że na krótkich nierównościach nie do końca sobie one z ich pokonywaniem radzą. Nie inaczej jest i w Renault Espace – przejazd przez wystające, czy zapadnięte studzienki na pewno zauważycie. To samo będzie w przypadku krótkich progów zwalniających. Tak więc w miastach, które niespecjalnie dbają o infrastrukturę drogową (czyli w większości miast w Polsce) możecie się spotkać z lekkimi wstrząsami. Tylko czy Espace kupuje się głównie do jazdy w mieście?

Istotne jednak jest to, że nawet na tych krótkich nierównościach zawieszenie Renault Espace pracuje cicho. Jeśli chcielibyście zaś wyeliminować nieco te wstrząsy, to można się pokusić o wymianę felg na mniejsze i założenie na nie opon o wyższym profilu. To może pomóc. Acz nieobiektywnie muszę przyznać, że Renault Espace na tych 19-calowych kołach prezentuje się znakomicie. Czy na felgach o mniejszej średnicy nie będzie miało zaburzonych proporcji? Niemała Dacia Lodgy wyglądałaby chyba lepiej na większych felgach, niż ma w standardzie.

Renault Espace w ogóle jest samochodem dobrze wyciszonym. Nie izoluje Was kompletnie, więc nie ma się co obawiać – karetkę, straż pożarną, czy policję na pewno usłyszycie. Za to inne odgłosy z zewnętrz samochód tłumi bardzo dobrze. Również na szum wiatru nie powinniście narzekać, chyba, że gdzieś pod koniec skali prędkościomierza. Przy prędkościach autostradowych dopuszczalnych w Polsce w Renault Espace jest zwyczajnie cicho. To ważny aspekt podczas dłuższych podróży – pozwala się zrelaksować, a wiadomo przecież, że hałas męczy. Tutaj problemów z tym mieć nie powinniście, a zmysł słuchu może jeszcze złagodzić przyjemny dźwięk sączący się z naprawdę nieźle grającego zestawu audio.

Wspominałem też o ambientowym oświetleniu. Do wyboru jest pięć kolorów, można też sterować natężeniem tego światła, ale nawet po ustawieniu najintensywniejszego świecenia wciąż będzie to nastrojowe, klimatyczny efekt.

Zdarza się, że klienci zwracają uwagę na takie drobiazgi, jak niepodświetlone przyciski do sterowania szybami w drzwiach. W Renault Espace wszystkie przyciski, we wszystkich drzwiach, są podświetlane. Zwróciłem na to uwagę właśnie na wypadek pytań o tę cechę, które mogą się pojawić od kogoś z Was.

Renault Espace jest samochodem dopracowanym. OK, marki luksusowe, a nawet te uznawane za premium z pewnością są w stanie zaoferować więcej. Lepsze wykończenie, lepszy montaż, lepsze materiały, lepsze wyposażenie. Ale po pierwsze – nie w tej cenie, a po drugie – na wiele z nich trzeba będzie dłużej czekać. Wstępując do salonu francuskiej marki macie szansę kupić takie Renault Espace za rozsądne pieniądze. Ewentualnie zaczekać i – za jeszcze nieznaną, ale pewnie wciąż atrakcyjną cenę – zamówić wersję poliftingową. Pytanie też o dostępność aktualnego Espace – zapewne na stocku coś jeszcze jest. A jeśli nawet nie, to na znanym portalu ogłoszeń motoryzacyjnych znajdziecie co najmniej kilka aut podemonstracyjnych. Z reguły właśnie w wyposażeniu Initiale Paris.

Testowany Renault Espace dCi 200 EDC Initiale Paris był idealnie przygotowany na polskie warunki. Miał wentylowane fotele, ale oczywiście były one też podgrzewane. Oba przednie fotele miały te luksusy, a do tego oczywiście elektryczne sterowanie we wszystkich płaszczyznach. Co więcej – wyposażono je w masażery, co jeszcze bardziej ułatwia i uprzyjemnia podróżowanie na dalekich trasach. Podgrzewanie miały też dwa skrajne fotele w drugim rzędzie! Bo jeśli ktoś tego nie wie, to informuję, iż w każdym z trzech rzędów Renault Espace znajdują się niezależne fotele. Przy czym te w pierwszym i drugim rzędzie można niezależnie przesuwać wzdłużnie, a także zmieniać kąt pochylenia ich oparć oraz całkiem składać. Każdy z foteli drugiego rzędu ma mocowania Isofix. To oznacza, że mamy szansę zamocować nawet trzy foteliki, albo wybrać miejsce, na którym będziemy mogli bezpiecznie przewozić swoją pociechę. Warto podkreślić, że dla pasażerów siedzących w drugim rzędzie miejsca na nogi na pewno nie zabraknie! Dodajmy też przy okazji, że fotele trzeciego rzędu, już nie tak obszerne i nie tak wygodne, chowają się w podłodze i tworzą wówczas idealnie płaską powierzchnię bagażnika. Co więcej – od strony bagażnika właśnie można niezależnie złożyć każdy z foteli drugiego i trzeciego rzędu. Opadają one w dół pod wpływem grawitacji.

Podgrzewana jest też kierownica i przednia szyba. Od razu uprzedzę ewentualne pytania – są w nią wtopione cieniutkie druciki, przez które przepuszczany jest prąd. Rozgrzewają się one i szybciutko roztapiają oblodzoną szybę. Dużych mrozów podczas testu nie było, ale parę razy korzystałem z tego podgrzewania. Jest wydajne. Praktycznie góra po minucie można było jechać nie martwiąc się o widoczność. Znakomity patent, który od lat chwalę w pojazdach Renault.

W podgrzewanie, a także elektryczne sterowanie i składanie, wyposażono także boczne lusterka. Dużą ich zaletą jest także spory rozmiar – w tych zwierciadłach naprawdę dużo widać!

Elektrycznie otwierana i zamykana pokrywa bagażnika dopełnia szczęścia. Unosi się ona na tyle wysoko, że nawet osoby o słusznym wzroście nie powinny zahaczać o nią głowami podczas pakowania, czy też wypakowywania bagażu.

Z kolei drzwi zachodzą na progi na tyle, że w zasadzie nie istnieje ryzyko ubrudzenia sobie nogawek. Może Renault Espace nie jest samochodem, którym będzie się zjeżdżać w jakikolwiek teren, ale z drugiej strony polskie drogi są brudne i nawet na asfalcie syfienie samochodu, to norma. Widać to doskonale po kamerze cofania – przekazuje dobrej jakości obraz, dopóki jest czysta, a brudzi się całkiem łatwo.

Testowany Renault Espace wyposażony był w szklany dach. Miał nie tylko elektrycznie sterowaną roletkę, ale także elektrycznie otwieraną przednią część. Uwielbiam takie rozwiązania, bo lubię dobrze doświetlone naturalnym światłem wnętrza. Niektórzy twierdzą, że taki dach zmniejsza przestronność. Cóż – jeśli nawet, to i tak warto. Tym bardziej, że Espace i tak jest przestronnym samochodem. Nie tylko daje poczucie przestronności, ale jest przestronny. To efekt niezłego przeszklenia, które dodatkowo zapewnia całkiem niezłą widoczność. Podwójne słupki A ułatwiają poruszanie się w mieście, bo nie zabierają zbyt dużej części pola widzenia. To rozwiązanie charakterystyczne choćby dla francuskich minivanów (vide C4 Picasso/Spacetourer).

Testowy Renault Espace miał też monitory w tylnej części zagłówków przednich foteli. Współpracowały z nimi dwie pary bezprzewodowych słuchawek, dzięki czemu np. dzieci oglądające coś na tych monitorach mogą słuchać ścieżki dźwiękowej filmu nie zakłócając jednocześnie odbioru np. muzyki z radioodtwarzacza słuchanej przez rodziców siedzących z przodu, czy komunikatów nawigacji. A ta ma całkiem niezłą aktualność, choć oczywiście – jak zwykle w nawigacjach „fabrycznych” – na oddane w ostatnich miesiącach odcinki dróg nie macie co liczyć. Niemniej jednak samo prowadzenie do celu, obliczanie czasu i usługi on-line są na wysokim poziomie, a grafika systemu nie pozostawia zbyt wiele do życzenia. Wskazania nawigacji prezentowane są także na wyświetlaczu typu head-up.

Schodząca z rynku generacja Renault Espace nie ma jeszcze najnowszych systemów wsparcia kierowcy. Spodziewamy się ich w poliftowej wersji, która ma trafić na polski rynek w czerwcu br. Niemniej jednak nie jest tak, że auto jest ogołocone ze wsparcia ;-) Ma na przykład system ostrzegania o niezamierzonej zmianie pasa ruchu. W mojej ocenie nadwrażliwy. Nie ma natomiast systemu utrzymania pasa ruchu, który można mieć – jak wcześniej wspominałem – w najnowszych Clio i Capturze. A to rozwiewa wątpliwości – poliftingowe Renault Espace na pewno takie wsparcie otrzyma. Myślę, że możemy się go spodziewać nawet w standardzie.

Dotychczasowa wersja ma natomiast takie elementy wspomagania kierowcy, jak aktywny tempomat. Działa dobrze, płynnie, natomiast szkoda, że jego ustawienia trzeba zmieniać krokowo. Nie da się przytrzymać przycisku, by w ten sposób zmieniać ustawienie o jakieś większe wartości, np. 5 km/h, czy 10 km/h. Trzeba pracowicie „przeklinać” do żądanej wartości, ewentualnie rozpędzić się do oczekiwanej prędkości i wówczas ją ustawić. To nie jest wielka wpadka, ale warto by było (dotyczy to ogólnie Grupy Renault, nie tylko Espace) uwzględnić kiedyś ten postulat ;-)

Bardzo mi się podoba schowek przed pasażerem w postaci szuflady, nawet uwzględniając ewentualny fakt obijania nóg tegoż pasażera, co przecież może się też zdarzyć i w przypadku tradycyjnego, uchylanego schowka. Szuflada jest jednak pojemniejsza. I bardziej funkcjonalna. Za to praktycznie niefunkcjonalne są uchwyty na kubki/butelki zlokalizowane pod konsolą centralną, niemal na podłodze. Sięganie do nich jest kompletnie niewygodne, niepraktyczne, a w określonych przypadkach może być wręcz niebezpieczne. Tutaj forma zdecydowanie przerosła treść.

Renault Espace ma dobrze dobraną siłę wspomagania układu kierowniczego. Manewrowanie tym niemałym przecież samochodem nie nastręcza trudności, a z systemem 4Control jest wręcz dziecinnie łatwe. Dzięki temu rozwiązaniu przy niedużych prędkościach (parkowanie, ruch miejski) tylne koła skręcają się nieco w stronę przeciwną, niż przednie. Dzięki temu znacząco malej promień skrętu. W efekcie Renault Espace ma promień skrętu porównywalny z Clio! Także poruszanie się po mieście jest łatwiejsze – skręcanie w wąskie uliczki jest z systemem 4Control wyraźnie łatwiejsze. Z kolei przy prędkościach pozamiejskich tylne koła skręcają w tę samą stronę, co przednie. Efektem jest wrażenie, jakbyście jechali tramwajem. Ale na wrażeniach się nie kończy. Samochód stabilniej zachowuje się w szybko pokonywanych zakrętach i pozwala pokonywać je z nieco wyższą prędkością.

W ogóle prowadzenie Renault Espace jest bardzo przyjemne. To samochód, który nie tylko pozwala się zrelaksować, odprężyć, ale wręcz doskonały na wszelkiego rodzaju większe wyjazdy. Nie tylko nie męczy, ale wręcz pozwala odpocząć już w trakcie podróży. Zapewnia też wysoki poziom bezpieczeństwa. Ma bardzo dobre reflektory Full LED, które generują jednorodny, potężny strumień światła. W efekcie nic nie powinno umknąć Waszej uwadze. Niestety automatyka zmiany świateł, w którą Renault Espace jest wyposażone, działa co najwyżej tak sobie. O ile jeszcze na drogach lokalnych, czy jednopasmowych, spisuje się nieźle, o tyle na drogach szybkiego ruchu, dwupasmowych, jej działania w sposób jednoznaczny pochwalić nie można. na pewno w nowszej generacji, po liftingu, reflektory matrycowe będą działały znacznie lepiej. Pytanie, ile trzeba będzie za nie zapłacić…

Renault jest marką przywiązująca ogromną wagę do bezpieczeństwa. Nie inaczej jest w Renault Espace, w zasadzie flagowym modelu firmy. Jest jednak kwestia, która trochę irytuje. Wiem, po co ona jest, ale jej działanie mi się nie do końca podobało. Chodzi o piszczyk informujący o odpięciu któregoś z pasów bezpieczeństwa. Odzywa się, jeśli pas zostanie odpięty, a samochód jeszcze się porusza. Wyobraźcie sobie sytuacje, że już podjeżdżacie ze swoją latoroślą pod szkołę i dziecko (może nawet już nastolatek) odpina pas. Piszczyk się odzywa i to bardzo dobrze. Zatrzymujecie się, latorośl wysiada, a piszczyk… nie milknie! Co więcej – ruszacie, a on dalej swoje, choć dziecka (czy szerzej: pasażera) nie ma już w samochodzie! Możecie czekać paręnaście sekund, aż zamilknie, co nie jest zbyt przyjemne, albo… skorzystać z przycisku na kierownicy obsługującego komputer pokładowy.

Renault już od dość dawna wyposaża swoje modele w radar mierzący odstęp od samochodu poprzedzającego. Sygnalizuje on kolorami i wskaźnikiem czasu, czy przed Wami jest w miarę czyste pole, czy może porusza się jakiś pojazd. System przewiduje też, po jakim czasie znajdziecie się w miejscu, w którym w tej chwili jest poprzedzający Was samochód. Oczywiście radar mierzy odległość, ale nie każdy kierowca, zwłaszcza po zmroku, jest w stanie prawidłową ją ocenić w terenie, dlatego zdecydowano się, uwzględniając prędkość, z jaką się poruszacie, przeliczać ją na czas. To lepiej przemawia do wyobraźni. Jeśli do poprzedzającego pojazdu jest daleko – „chmurka” ma kolor zielony. Kiedy się do niego zbliżycie bardziej, zmienia się na pomarańczową i zaczyna pokazywać czas. Gdy jesteście już naprawdę blisko, „chmurka” robi się czerwona. Warto wówczas zwolnić ;-) Ewentualnie wyprzedzić.

Wydaje się, że silnik wysokoprężny do takiego samochodu, jak Renault Espace, pasuje wręcz idealnie. To model znakomity do długich podróży, a tam spalanie ma znaczenie. 200 KM mocy maksymalnej (dostępnej przy 3.500 obr./min.) i wysoki moment obrotowy charakterystyczny dla turbodiesli (w tym przypadku 400 Nm uzyskiwany przy 1.750 obr./min.) świetnie się nadają do takiego użytkowania. Do tego znakomicie działająca automatyczna skrzynia biegów. Oczywiście samochód jest wyposażony w system redukcji szkodliwych dla zdrowia tlenków azotu (to o to w dużej mierze chodziło w aferze dieselgate, w której Grupa Volkswagena oszukała ponad 10 milionów klientów). Układ ten wymaga jednak korzystania z roztworu mocznika o nazwie handlowej AdBlue. Wlew tego środka zlokalizowano pod tą sama klapką, co wlew paliwa, ale pomylić się przy tankowaniu nie sposób ;-) To wygodne rozwiązanie, bo na wielu stacjach paliw AdBlue można tankować z dystrybutora. To najtańszy i najwygodniejszy sposób.

Ile spaliło Renault Espace dCi 200 EDC Initiale Paris podczas mojego testu? Przy średniej prędkości 68,6 km/h średnie spalanie wyniosło okrągłe 7,0 l/100 km. Wydaje się, że to nie jest dużo, jak na tak duży i dość ciężki samochód oraz mniej więcej połowę dystansu pokonanego na trasach szybkiego ruchu.

Nigdy nie ukrywałem, że Renault Espace V bardzo mi się podobało. Lubię minivany, a choć ta generacja już klasycznym minivanem nie jest, to jednak ma wiele rozwiązań, które mnie do tego samochodu przekonują. Oprócz paru drobiazgów takich, jak wspomniana lokalizacja uchwytów na kubki, jest tylko jedno, co mnie skutecznie powstrzymuje przed zakupem takiego samochodu. Zwyczajnie mnie na niego nie stać. Gdybym mógł sobie pozwolić na zakup Renault Espace V generacji, to na pewno bym takim jeździł!

 

Dziękuję Firmie Renault Polska za udostępnienie samochodu do testu.

 

 

Krzysztof Gregorczyk

Galeria